Jesteś terapeutą?

Medycyna chińska i niepłodność. Krok 2: dieta

Kiedy cierpią nasi przyjaciele, a my jesteśmy wobec ich problemów bezradni, czujemy się fatalnie. Tak było ze mną do czasu, kiedy Magda trafiła pod skrzydła specjalisty medycyny chińskiej. Obie uwierzyłyśmy wtedy, że mimo niedającej nadziei diagnozie: niepłodność idiopatyczna, nie wszystko jeszcze stracone i Magda spełni swoje marzenie, by zostać matką.

23 styczeń 2019
Artykuł na: 29-37 minut dziecko ciąża medycyna naturalna dieta sex
Zdrowe zakupy

Według medycyny chińskiej każda kobieta jest w stanie urodzić dziecko, czyli coś takiego jak niepłodność w ogóle nie istnieje, a zajście w ciążę nawet w najtrudniejszych przypadkach jest tylko kwestią czasu i udzielonej pomocy. Moja przyjaciółka była na skraju rozpaczy, więc terapię zaczęto od sesji z psychologiem. Pod okiem specjalisty Magda nauczyła się kontrolować emocje, wyciszać umysł i skupiać na potrzebach swojego ciała. Poddawała się także zabiegom akupunktury, które miały unormować przepływ energii qi w organizmie i poprawić ukrwienie narządów rodnych. Po kilku tygodniach jej stan poprawił się na tyle, że zaczęła z nadzieją patrzeć w przyszłość. Przyszedł więc czas na kolejny krok - zmianę diety i złych nawyków żywieniowych1. Zgodnie z zaleceniami specjalisty medycyny chińskiej wprowadziła radykalne zmiany w swoim jadłospisie, choć obie miałyśmy na początku wiele wątpliwości. Nie mogłyśmy uwierzyć, że odpowiednia dieta jest aż tak ważna w leczeniu niepłodności. Jednak każde spotkanie dostarczało nam informacji, które trudno byłoby zlekceważyć. Oto, czego się dowiedziałyśmy.

"Jedz tylko to, co rzeczywiście jest żywnością - tak brzmi podstawowa zasada, jaką należy się kierować w komponowaniu codziennego menu" - usłyszałyśmy już na pierwszym spotkaniu.

Według medycyny Dalekiego Wschodu w tym pozornie oczywistym stwierdzeniu kryje się istota zdrowego odżywiania. Wiele produktów, po które sięgamy w sklepie i które później trafiają na nasze talerze, nie jest pokarmem, a jedynie sztucznym odpowiednikiem pożywienia. Kluczem do zdrowia i odzyskania równowagi jest zwrócenie się ku żywności naturalnej i nieprzetworzonej przemysłowo. Co więcej, od najmłodszych lat podlegamy uwarunkowaniom związanym z naszą strefą klimatyczną, powinniśmy więc w pierwszej kolejności sięgać po produkty naturalnie w niej występujące, a importowane z drugiego końca świata traktować jedynie jako dodatek. Dzięki konsultacjom ze specjalistą medycyny chińskiej Magda poznała2...

5 zasad żywienia w leczeniu niepłodności

1. Dodatki do żywności sprzyjają niepłodności

Konserwanty, barwniki, polepszacze smaku i zapachu, którymi niejednokrotnie wypełniona jest żywność przetworzona, nie są pokarmem. Co gorsza, podnosząc walory smakowe potraw lub zapobiegając ich zepsuciu, tak naprawdę szkodzą naszemu organizmowi lub niszczą składniki odżywcze. Wiele ze szkodliwych substancji kryje się pod symbolami E, stosowanymi w oznaczaniu dodatków do żywności na etykietach. Oto najgroźniejsze z nich: azotany sodu (E250, E251), karagen (E407) i błękit pantotenowy (E131) - działają rakotwórczo; zieleń brylantowa (E142) może prowadzić do wystąpienia anemii; aspartam (E951) uchodzi za jedną z przyczyn występowania cukrzycy; erytrozyna (E127) uszkadza wątrobę, serce i tarczycę oraz zaburza płodność2,3.

Jednym z najczęściej stosowanych dodatków do żywności jest glutaminian sodu (E621), znany także jako umami, czyli z japońskiego: piąty smak (wyodrębnienie go ze smaku słonego wiąże się z odnalezieniem receptorów kwasu glutaminowego, który jest źródłem smaku umami). Glutaminian sodu występuje również w produktach przetworzonych obecnych w kuchni chińskiej, które z tradycją dalekowschodniej sztuki kulinarnej mają niewiele wspólnego. Zaburza on, wpływając na nasz mózg, naturalne mechanizmy odpowiedzialne za powstawanie uczucia głodu. Uszkadza organy i niszczy wzrok3.

Potwierdzają to badania przeprowadzone na Hirosaki University w Japonii, podczas których podawano szczurom żywność bogatą w E621, co spowodowało u nich uszkodzenie siatkówki oka. Prowadzący badania prof. Hiroshi Ohguro stwierdził ponadto, że glutaminian sodu kumuluje się w organizmie, przez co skutki jego działania są długotrwałe i mogą być rozciągnięte na lata4.

Magda dowiedziała się, że powinna kupować produkty niekonserwowane, bez polepszaczy smaku i barwników. W ostateczności należy wybierać żywność pasteryzowaną, z krótszą niż kilkuletnia datą ważności, ponieważ proces pasteryzacji nie niszczy składników pokarmowych i witamin oraz nie wymaga dodawania konserwantów1,2.

2. Żywność mrożona może być przyczyną niepłodności

Choć kuchenki mikrofalowe są wielkim udogodnieniem w naszym życiu, sposób ich działania niszczy wiele cennych składników w pożywieniu. Często pokarmy przeznaczone do przygotowania w kuchence mikrofalowej kupujemy w plastikowych opakowaniach, które - jak wykazują badania naukowców rosyjskich i niemieckich - stają się źródłem takich toksycznych substancji jak toluen, benzen, ksylen i bisfenol A (BPA), uznawanych za rakotwórcze5. Badania opublikowane w 1992 r. na łamach amerykańskiego czasopisma "Journal of Pediatrics", prowadzone przez naukowców z Wydziału Pediatrii Uniwersytetu Stanforda, wykazały, że w podgrzewanym w mikrofalówce odciągniętym i zamrożonym mleku matki dochodzi do dezaktywacji lizozymu (niezbędnego w procesach odpornościowych) oraz do zniszczenia przeciwciał. W dodatku giną wtedy bakterie probiotyczne, podczas gdy rozwój chorobotwórczych bakterii E. coli jest 18 razy szybszy6.

Z kolei badania przeprowadzone w Szwajcarii wykazały u osób jedzących warzywa i produkty mleczne podgrzewane w mikrofalówkach zmniejszoną liczbę czerwonych krwinek, zwiększoną liczbę białych krwinek (w normalnych warunkach wskazuje to na rozwój stanu zapalnego) oraz podniesiony poziomu cholesterolu7. Nawet przebywanie w pobliżu kuchenki mikrofalowej niekorzystnie wpływa na układ krwionośny, zaburzając pracę serca i przepływ krwi, która według medycyny chińskiej jest głównym nośnikiem życiodajnej energii qi. Podgrzewanie pokarmów w mikrofalówkach niszczy także witaminy, szczególnie z grupy B, niezbędne do tworzenia krwi, utrzymania odporności i przebiegu wielu innych procesów metabolicznych1,2.

Specjaliści medycyny chińskiej odradzają także spożywanie produktów głęboko mrożonych, ponieważ nie zawierają one odpowiedniej ilości energii qi1,2. W tej kwestii nie ma sporu między Wschodem i Zachodem, jeśli chodzi o kobiety starające się o dziecko. Mrożonki nie są dla nich wskazane, ponieważ mogą być przyczyną zakażenia odpornymi na niskie temperatury groźnymi bakteriami, takimi jak Listeria monocytogenes, które także odpowiadają za wczesne poronienia8.

A żywność GMO? Naukowcy nie mówią jednym głosem na temat bezpieczeństwa żywności modyfikowanej genetycznie. Dopóki nie będziemy dysponowali jednoznacznymi dowodami na nieszkodliwość GMO, zwłaszcza kobiety planujące ciążę i ciężarne powinny zachować ostrożność. Medycyna Dalekiego Wschodu podchodzi do tego rodzaju żywności z ostrożnością, uważając, że proces jej tworzenia niszczy energię yin, odpowiedzialną za przygotowanie organizmu kobiety do ciąży1,2.

3. Używki mogą prowadzić do niepłodności

"Zapomnij o używkach" - usłyszawszy to zalecenie, Magda pomyślała, że jej ono nie dotyczy. Ale okazało się, że niewskazane jest picie kawy, nawet tej porannej, na przebudzenie. Kofeina podnosi ciśnienie krwi, zwiększa ukrwienie nerek i działa odwadniająco, co zaburza przepływ energii qi w organizmie. A działając bezpośrednio na nerki, zawiadujące według tradycyjnej medycyny chińskiej płodnością, prowadzi u kobiety do rozregulowania cyklu płciowego. Inne używki, takie jak papierosy i alkohol, działają na organizm silnie trująco i uszkadzają narządy wewnętrzne. Tutaj także medycyna zachodnia jest zgodna ze wschodnią: powinny ich unikać zwłaszcza kobiety planujące ciążę i ciężarne, by chronić przed toksynami rozwijający się płód. Wszystkie używki zaburzają przepływ energii qi, a przez uzależniający wpływ na organizm zniewalają nasz umysł i uniemożliwiają nam osiągnięcie wewnętrznej równowagi1,2.

4. Nieprzetworzone produkty roślinne i zwierzęce pomagają w leczeniu niepłodności

Dawniej lekarze medycyny chińskiej zalecali po prostu spożywanie mięsa, mleka i jaj od zdrowych zwierząt. Dziś, gdy większość produktów zwierzęcych w naszej diecie pochodzi z przemysłowych hodowli, mamy złudne przekonanie, że każdy kawałek mięsa dostępny w sklepie jest przebadany i świeży. Chów zwierząt rzeźnych poza ich naturalnym środowiskiem, w dużych skupiskach na stosunkowo małym terenie, wymaga stosowania wielu związków chemicznych i antybiotyków dodawanych do paszy. Niektórym zwierzętom, np. kurczakom, podaje się wraz z paszą hormony. Czasami pozostałości tych preparatów znajdują się w mięsie i produktach zwierzęcych, a my wraz z pokarmem dostarczamy tym samym do organizmu niepotrzebne i szkodliwe związki chemiczne.

Dlatego niezmiernie ważne jest to, gdzie kupujemy mięso i jego przetwory oraz mleko. Powinny one pochodzić ze sprawdzonych źródeł, najlepiej z coraz bardziej popularnych hodowli wolnowybiegowych, zapewniających zwierzętom warunki zbliżone do naturalnych - ich wzrost nie jest sztucznie stymulowany za pomocą preparatów chemicznych i pasz. Hodowcy muszą także skrupulatnie przestrzegać okresów karencji po podaniu zwierzęciu jakiegokolwiek preparatu. To samo dotyczy warzyw i owoców, które są opryskiwane na farmach przemysłowych ogromną ilością chemii: preparatami przeciwgrzybicznymi czy przeciwbakteryjnymi, a rosną szybko dzięki nawozom sztucznym.

W masowej produkcji żywności nie ma też miejsca na ręczne pielenie grządek - problem chwastów załatwia się za pomocą herbicydów, związków selektywnie niszczących rośliny. Warzywa i owoce, także po zbiorach, są konserwowane z użyciem preparatów chemicznych, aby przetrwały transport. Dlatego warto wybierać produkty regionalne, które nie są poddawane chemicznemu utrwaleniu i które możemy kupić świeże, tuż po zbiorach, od rodzimego producenta1,9.

5. Stres sprzyja niepłodności

- Człowiek jest elementem świata, dlatego nie powinien agresywnie eksploatować środowiska, które jest dla niego źródłem pożywienia - usłyszałyśmy od specjalisty medycyny chińskiej. Pozyskiwanie pokarmu nie może odbywać się ze szkodą dla środowiska naturalnego. Wszelkiego rodzaju hodowle przemysłowe roślin i zwierząt są sprzeczne z porządkiem świata i zaburzają równowagę yin i yang. A to oznacza, że zamiast robić zakupy w hipermarkecie, powinniśmy zaopatrywać się u lokalnych producentów żywności i u właścicieli małych hodowli zwierząt2. Specjalista wyjaśnił Magdzie, co w zasadzie było już dla niej oczywiste, że dzięki postępowaniu zgodnemu z tym zaleceniem wypełni wszystkie pozostałe, ponieważ produkty spożywcze z wymienionych źródeł są zdrowsze, a więc naprawdę będą pożywieniem, a nie jego substytutem.

Shen i reszta ciała

Magda otrzymała także listę produktów, które korzystnie wpływają na organizm kobiety i są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu rozrodczego. Najważniejszym organem regulującym płodność są według tradycyjnej medycyny chińskiej nerki, zwane shen, i to o nie trzeba zadbać w pierwszej kolejności. Jednym z głównych zadań nerek jest regulacja cyklu płciowego i zarządzanie energią yin, odpowiedzialną za przygotowanie ciała kobiety do ciąży. Wspomóc ten narząd możemy dzięki dodaniu do naszej diety jęczmienia, soi, czarnego sezamu, tofu, kiełków pszenicy, orzechów włoskich i alg. Magda dowiedziała się, że nerki są ściśle związane z układem krwionośnym i sercem, dlatego musi zadbać o odpowiednie nawodnienie organizmu i wypijać przynajmniej 2 litry płynów dziennie. Powinna też unikać takich produktów jak kawa czy napoje energetyzujące, które zaburzają pracę obu tych układów. Odpowiednia ilość płynów pomaga nerkom usuwać toksyny i produkty przemiany materii z organizmu. Niezwykle ważne jest unikanie cukru, także tego ukrytego w pokarmach. Nadmiar glukozy we krwi prowadzi bowiem do wytworzenia insulinooporności, która z kolei jest jedną z głównych przyczyn niepłodności i może prowadzić do cukrzycy typu 21,2.

Czego potrzebuje organizm kobiety planującej ciążę? Odpowiedź jest prosta - wszystkiego. Niemniej są takie składniki, które medycyna chińska uważa za niezbędne, a my często o nich zapominamy, skupieni na łykaniu syntetycznych witamin i mikroelementów. Lekarz medycyny chińskiej zalecił mojej przyjaciółce włączenie do diety pewnych pokarmów: mięsa ryb, olejów roślinnych, soi, warzyw, jaj, orzechów i nasion. Magda, która nie byłaby sobą, gdyby tej wiedzy nie skonfrontowała z zaleceniami medycyny konwencjonalnej, postanowiła sprawdzić, co takiego zawierają polecane produkty i jak mają wpływać na jej płodność i zdrowie przyszłego dziecka1.

Kwasy tłuszczowe, szczególnie kwas alfa-linolenowy (ALA) i kwas gamma-linolenowy (GLA), należące do grupy kwasów omega-6 i omega-3, powinny znaleźć się również w diecie kobiety planującej ciążę, ponieważ nasz organizm nie potrafi ich wytwarzać. ALA to silny antyoksydant, chroniący organizm przed nadmiarem wolnych rodników, oraz czynnik potrzebny do syntezy dwóch innych ważnych kwasów tłuszczowych: eikozapentaenowego (EPA) i dokozaheksaenowego (DHA), niezbędnych dla przyszłych mam1.

Specjalista wyjaśnił, że EPA wycisza stany zapalne w organizmie, korzystnie wpływa na serce i poprawia funkcjonowanie shen (nerek). DHA wspomaga pracę układu nerwowego i poprawia stan psychiczny, który u kobiet niepłodnych wymaga wielkiej troski. Oba kwasy, DHA i EPA, regulują cykl płciowy i są niezbędne do prawidłowego rozwoju układu nerwowego oraz narządu wzroku u płodu, więc wyrównanie ich poziomów podczas starań o ciążę jest kluczowe. Badania wskazują, że aż 30% kory mózgowej zbudowane jest z udziałem DHA! A proces gromadzenia tego kwasu w tworzącej się tkance mózgowej płodu zaczyna się po 26. tygodniu ciąży i trwa do rozwiązania. Dodatkowo DHA zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia przedwczesnego porodu i poronienia, zapobiega także odklejaniu się łożyska10. Magda była zdziwiona, że niezbędne kwasy tłuszczowe występują w tak wielu produktach: rybach, jajach, soi, brokułach czy nasionach słonecznika. Bogatym źródłem niezbędnych kwasów tłuszczowych są też oleje, lniany i z ogórecznika, dostępne w sklepach ze zdrową żywnością.

Fot. Aleksa-Fotos

Rośliny krzyżowe - pod tą nazwą kryją się takie popularne warzywa jak kalafiory, brokuły, brukselka i kapusta, które zawierają diindolometan (DIM) regulujący poziom estrogenów. W badaniach opublikowanych w 2009 r. na łamach czasopisma "Cancer Epidemiology, Biomarkers and Prevention" wykazano, że DIM zapobiega powstawaniu nadżerek szyjki macicy, będących jedną z przyczyn poronień i trudności z zajściem w ciążę. Z kolei badacze z uniwersytetu w Berkeley uważają, że DIM zapobiega rozwojowi nowotworów narządów rodnych11,12.

D-pinitol jest analogiem inozytolu, który ma działanie insulinopodobne. Zwiększa wrażliwość tkanek na insulinę, poprawiając funkcjonowanie organizmu i odżywienie komórek. Zwiększa wykorzystanie glukozy i kreatyny w tkankach, co pozytywnie wpływa na wydolność organizmu kobiety, przygotowującego się do ogromnego wysiłku związanego z ciążą. D-pinitol dodatkowo pomaga walczyć z insulinoopornością, która jest częstą przyczyną zaburzeń płodności. Występuje on w orzechach i ziarnach fasoli. Podobne działanie ma także cynamon, który od dawna stosowany jest w tradycyjnej medycynie chińskiej jako środek poprawiający gospodarkę cukrową1,13.

Rozsądna suplementacja

Powszechnie wiadomo, że kobiety w ciąży przyjmują w razie konieczności suplementy diety. Co więcej, lekarze ginekolodzy zalecają ich stosowanie już na kilka miesięcy przed planowaną ciążą. Jak się do tego odnosi medycyna chińska? Zamiast suplementów proponuje ona konkretne warzywa i owoce. Zdaniem specjalistów ze Wschodu istotne jest bowiem to, że niemal każdy produkt spożywczy oddziałuje na organizm kompleksowo, ponieważ zawiera wiele różnych substancji cennych dla zdrowia. Tymczasem medycyna zachodnia niejako rozłożyła to, co jemy, na poszczególne składniki, a w dodatku znalazła dla nich odpowiedniki w postaci suplementów diety.

Jednak przedstawiciele obu systemów zgadzają się ze sobą, jeśli chodzi o ocenę, które produkty spożywcze są dla nas korzystne, a które nam szkodzą. Co więcej, nikt już dzisiaj nie wątpi, że dzięki zbilansowanej diecie organizm otrzymuje wszystkie niezbędne witaminy i minerały. Niestety zdarza się, że zaniedbania dietetyczne doprowadzają do tak znacznych niedoborów żywieniowych, że nie udaje się ich wyrównać w krótkim czasie. Leczenie dietą jest z założenia długotrwałe, więc uzupełnienie posiłków suplementami pozwala szybciej osiągnąć zamierzony efekt. Tradycyjna medycyna chińska nie zabrania stosowania suplementów, jakimi są preparaty witaminowo-mineralne. Jeśli jednak zaplanowana dieta uwzględnia wyrównywanie niedoborów, należy ich przyjmowanie skonsultować z lekarzem, ponieważ w tym przypadku nadmiar jest tak samo szkodliwy jak niedostatek1,2.

Opiekujący się Magdą specjalista medycyny chińskiej ocenił stan jej zdrowia, przeanalizował dotychczasowy sposób odżywiania i wskazał złe nawyki, a następnie wyjaśnił, w jaki sposób wszelkie zaniedbania dietetyczne mogą wpływać na płodność. Następnie moja przyjaciółka otrzymała wytyczne dotyczące planowania jadłospisu dostosowanego do potrzeb jej organizmu.

Witaminy - naturalne czy syntetyczne?

Magdę zainteresowała przede wszystkim funkcja witamin w przygotowaniu organizmu do ciąży, ponieważ dowiedziałyśmy się na jednym ze spotkań, że ich znaczenie w tym przypadku jest nie do przecenienia.

Witamina A reguluje wydzielanie śluzu szyjkowego, którego odpowiednia konsystencja umożliwia zapłodnienie. Poprawia też jakość spermy u mężczyzn. Znajdziemy ją w jajach, szpinaku, marchwi, rybach i słodkich ziemniakach. Ciemnozielone warzywa i żółte owoce to także bogate źródło tej witaminy.

Witaminy z grupy B obecne są w orzechach, fasoli, jajach, mięsie, rybach i zbożach. Szczególnie ważna jest witamina B6, która wspomaga pracę jajników, reguluje cykl płciowy i pozwala zachować poziom progesteronu niezbędny do utrzymania ciąży.

Witamina C jest z kolei silnym antyoksydantem i poprawia pracę tarczycy. Zmniejsza też stres i pozwala zachować równowagę ducha. Duże ilości tej witaminy znajdują się w papryce, owocach cytrusowych, truskawkach, brokułach i natce pietruszki.

Witamina E, zwana witaminą płodności, poprawia funkcje tarczycy i reguluje metabolizm. Jest też silnym antyoksydantem. Wpływa na grubość endometrium macicy i opóźnia starzenie się komórek jajowych. Zapobiega także poronieniom. Wyrównamy jej poziom, jeśli do diety włączymy m.in. awokado, marchew, szczypiorek, sałatę, brukselkę, kapustę, szpinak, produkty pełnoziarniste i miód.

Witamina D, poza wpływem na metabolizm kości, przyczynia się do prawidłowego wykształcenia endometrium, wspiera dojrzewanie komórki jajowej i zagnieżdżanie się zarodka w macicy. Jej źródłem są przetwory mleczne i jajka, ale największe znaczenie w jej pozyskiwaniu ma słońce. Pod wpływem jego promieni witamina D jest bowiem syntetyzowana w naszej skórze1,14.

Najbardziej znaną witaminą, niezbędną dla ciężarnych i kobiet przygotowujących się do ciąży, jest kwas foliowy, czyli witamina B9. Udowodniono, że jej niedobory powodują powstawanie wad cewy nerwowej u płodów, głównie rozszczepów kręgosłupa. W pożywieniu występuje pod postacią folianów, a jej głównym źródłem są takie produkty spożywcze jak kapusta, brokuły, szparagi, kalafiory, brukselka, pomidory, buraki, orzechy, banany, awokado, wątroba i jaja. Ginekolodzy zalecają, by kobiety przyjmowały kwas foliowy przynajmniej na 3 miesiące przed planowaną ciążą i przez pierwszy jej trymestr w dawce 0,4 mg dziennie15. Lekarze medycyny chińskiej uważają, że korzystniejsze jest włączenie wymienionych pokarmów do codziennej diety, gdyż pozwala uzupełnić niedobory w sposób naturalny, najlepszy dla naszego organizmu. Dodajmy, że w naturze kwas foliowy występuje pod postacią soli kwasu foliowego (folianów), łatwo przyswajanych przez organizm2.

Dieta dla dwojga, nie za dwoje

Opuszczając gabinet specjalisty medycyny chińskiej, obie byłyśmy oszołomione wiedzą, jaką zyskałyśmy na temat znaczenia diety w pokonywaniu trudności z zajściem w ciążę, a później - w rozwoju płodu. Magda zrozumiała, że jej organizm, gdy jej marzenie już się spełni, będzie musiał również sprostać zadaniu, jakim jest odpowiednie odżywienie płodu. Otrzymała także wytyczne odnośnie do diety dobranej indywidualnie do jej potrzeb. Od teraz musiała jeść regularnie pięć razy dziennie i pić odpowiednie ilości płynów. Zrezygnowała z ulubionej kawy i zastąpiła ją zbożową. No i wreszcie zrozumiała, dlaczego wielu dietetyków nazywa żywność wysokoprzetworzoną "śmieciowym jedzeniem".

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłyśmy po powrocie do domu, było opróżnienie lodówki ze szkodliwych produktów. Następnie wybrałyśmy się do sklepu, by kupić to, co zdrowe, choć trzeba przyznać, że nauczenie się czytania etykiet zajęło nam jeszcze kilka dni.

Najważniejsze było to, że Magda uwierzyła w sens tego, co obecnie robiła, by zajść w ciążę. Po dwóch miesiącach z radością odkryła, że zmiana nawyków żywieniowych poza lepszym samopoczuciem wywołała jeszcze jeden dobry skutek - była lżejsza o kilka kilogramów. A że nadwaga uważana jest za jedną z przyczyn niepłodności u kobiet, ten dodatkowy efekt napawał ją wielką nadzieją. Specjalista medycyny chińskiej, który na bieżąco kontrolował postępy Magdy, przekazał jej także wskazówki, jak przygotowywać posiłki. Tradycyjna medycyna chińska zaleca taki dobór i obróbkę pokarmów, by zachowały swoje właściwości odżywcze (krótkie gotowanie lub szybkie smażenie, dużo potraw surowych) i nie utraciły energii yin i yang. Odradził też Magdzie spożywanie tego, co jej nie smakuje, ponieważ niechęć do jedzenia zaburza równowagę wewnętrzną organizmu i przepływ energii qi2.

Zmiana diety była trudnym, ale ważnym krokiem na drodze do upragnionego macierzyństwa. Osiągnięty spokój i równowaga pomagały Magdzie kontynuować wprowadzanie zmian w stylu życia. Zorientowała się, że tradycyjna medycyna chińska nie tylko oferuje konkretne metody rozwiązywania problemów zdrowotnych, lecz również stopniowo wpływa na sposób postrzegania siebie i świata.

Terapia, której początkowym celem miało być tylko zajście w ciążę, wpłynęła na życie Magdy na wszystkich płaszczyznach. Moja przyjaciółka stosowała teraz techniki relaksacyjne, korzystała z dobrodziejstw akupunktury, zmieniła dietę i odkryła radość z gotowania i jedzenia tego, co zdrowe. Przyszedł czas na uzupełnienie kuracji ziołami, ale o tym już w następnym odcinku naszego cyklu.

Kamila Makowska-Serkis

 

Artykuł należy do raportu
Ciąża i poród. Problemy z zajściem w ciążę
Zobacz cały raport
Wczytaj więcej
Zapisz się i odbierz wybrany magazyn gratis!
Zapisz się i odbierz prezent
Nasze magazyny