Witamina D łagodzi oparzenia słoneczne

Najświeższe badania wykazały, iż wysokie dawki witaminy D - nawet do 200 tys. j.m. - pomagają złagodzić oparzenia słoneczne i inne dolegliwości skórne. Sprawie przygląda się Cate Montana.

19 luty 2018 Artykuł na: 23-28 minut
dieta opalanie
Zdrowe zakupy

Chyba każdemu przynajmniej raz w życiu zdarzyło się cierpieć z powodu poparzenia słonecznego, a wielu ludziom przytrafia się to regularnie. Niestety jest to ogromnie niezdrowe bowiem liczba poparzeń słonecznych, jakich doświadczyło się w życiu, bezpośrednio zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów, takich jak czerniak (jeśli poparzenia miały miejsce w wieku dojrzewania) oraz rak podstawnokomórkowy i kolczystokomórkowy skóry (poparzenia w okresie dojrzewania bądź w wieku dorosłym)1.

Jaka ilość witaminy D jest wystarczająca?

Dzienna zalecana dawka witaminy D ustalona przez amerykańską agencję naukową ds. żywienia (Food and Nutrition Board) wynosi 600 j.m. dla ludzi do 70. r.ż. i 800 j.m. dla osób starszych. Jak podaje Institute of Medicine, bezpieczna dzienna dawka maksymalna to 4 tys. j.m.

Wyjściowy poziom witaminy D we krwi jest inny u każdego człowieka, dlatego niezwykle trudno ustalić indywidualną dawkę. Trzecia edycja corocznego sondażu dotyczącego żywienia i stanu zdrowia w populacji Stanów Zjednoczonych (National Health and Nutrition Examination Survey) sugeruje, by osoby, u których poziom 25(OH)D wynosi 55 nmol/l, przyjmowały dawkę 3,8 tys. j.m., zaś te z niższym wynikiem - nawet 5 tys. j.m.1

Zdania ekspertów są podzielone. Dr Michael F. Holick, profesor medycyny, fizjologii oraz biofizyki na Boston University School of Medicine oraz czołowy specjalista w kwestii niedoborów witaminy D, uważa, że braki tej substancji występują niemal u każdego. Jak podkreśla, jej poziom we krwi uważany dziś za prawidłowy (21- 29 ng/ml krwi) wiąże się z licznymi problemami zdrowotnymi, od depresji, przez cukrzycę, po astmę. Dr Holick proponuje, by za prawidłową wartość uznawać co najmniej 30 ng/ml2.

Jak tłumaczy dr Jeffrey Scott, przyczyną takiej rozbieżności między oficjalnymi wytycznymi różnych agencji jest fakt, że nikt tak naprawdę jeszcze nie wie, co powinniśmy rozumieć przez idealną dawkę. Zwraca też uwagę, że może się ona różnić w zależności od indywidualnego pacjenta. Należy też brać pod uwagę, jakiej chorobie chce się zapobiec - dawka profilaktyczna dla osoby pragnącej uniknąć osteoporozy może być inna od tej, która podwyższy odporność.

Dr Scott zapewnia przy tym, że dawka w wysokości do 2 tys. j.m. powinna być bezpieczna.

Bibliografia

  1. Am J Clin Nutr, 2008;87:1952–8
  2. N Engl J Med 2007;357:266–81

Jednak jak wykazało niedawne badanie nad witaminą D podaną doustnie, dawka uderzeniowa tej substancji może zapobiec wystąpieniu najbardziej dotkliwych efektów oparzenia słonecznego.

Wszystko zaczęło się od pewnego eksperymentu na myszach, w którym próbowano dociec, czy witamina D w wysokich dawkach może łagodzić obrażenia skóry i wspomagać proces gojenia się ran. W toku badania dowiedziono, że faktycznie hamuje ona reakcje zapalne, przyspiesza leczenie ran i ogólnie poprawia stan zdrowia gryzoni z chemicznymi poparzeniami skóry. Dr Jeffrey Scott, dermatolog i onkolog z University Hospitals Cleveland Medical Center w Ohio i współautor badania, postanowił sprawdzić, czy jednorazowa, wysoka dawka będzie w stanie ograniczyć skutki poparzenia słonecznego u ludzi.

W badaniu dr. Scotta wzięło udział 20 zdrowych dorosłych, których następnie losowo przydzielono do 3 grup eksperymentalnych (otrzymywali oni 50, 100 lub 200 tys. j.m. witaminy D w postaci cholekalcyferolu) bądź do grupy kontrolnej (placebo). Preparaty podane zostały godzinę po tym, jak na ramionach badanych sztucznie wywołano oparzenia promieniami ultrafioletowymi B (UVB).

- Zaczerwienienie skóry wyraźnie zmalało, ale oparzenie słoneczne nie ustąpiło całkowicie - komentuje dr Scott.

Najmniejsze zaczerwienienie skóry wystąpiło u osób przyjmujących najwyższą dawkę cholekalcyferolu.

- Ludzki organizm ma zdolność wytwarzania witaminy D, dlatego podejrzewamy, że substancja ta odgrywa pewną rolę regulacyjną w procesach homeostazy - tłumaczy dr Scott. - Wygląda na to, że nasz organizm produkuje ją nie tylko dla zdrowia tkanki kostnej, ale też w celu ochrony przed zagrożeniami ze strony środowiska zewnętrznego. Nie mamy na to żadnych dowodów, ponieważ nie to było celem naszego badania. Ale skoro witamina D faktycznie wykazuje działanie przeciwzapalne, to czy możliwe jest, że działa w ten sposób w naszej skórze?

Słoneczne dobrodziejstwo

Witamina D występuje w dwóch odmianach: D2 znajduje się w grzybach rosnących w słońcu, zaś D3 powstaje w ludzkim naskórku, gdy jest on wystawiony na działanie promieni słonecznych UVB. Promieniowanie ultrafioletowe z zakresu B pobudza znajdujący się w naskórku 7-dehydrocholesterol do wytwarzania witaminy D. Odmiana D3 znajduje się też w niektórych tłustych rybach, takich jak łosoś, śledź czy makrela.

Substancja pochodząca z obu źródeł z biologicznego punktu widzenia jest nieaktywna, a żeby przeistoczyć się w formę bioaktywną, musi najpierw ulec procesom metabolicznym zachodzącym w wątrobie i nerkach. Powstały w ten sposób kalcytriol (1,25-dihydroksycholekalcyferol, 1,25(OH)2D3)2 jest co prawda produktem hydroksylacji witamin, jednak zalicza się go do hormonów, wywiera bowiem bardzo istotny wpływ na pracę wielu narządów organizmu za pośrednictwem układu endokrynologicznego3.

Przez dziesięciolecia uważano, że funkcje witaminy D ograniczają się do utrzymania prawidłowej struktury tkanki kostnej. Dziś wiemy już, że pełni cały szereg ogromnie istotnych funkcji w organizmie, a jej receptory rozsiane są po niemal wszystkich tkankach i komórkach ciała.

Witamina D wspomaga proces zwany transkrypcją, czyli pierwszy krok w ekspresji genów, gdzie fragment DNA kopiowany jest na łańcuch RNA. Ostatnio wiele badań poświęcono też roli, jaką substancja ta pełni w działaniu układu odpornościowego.

Kontroluje też geny odpowiedzialne za produkcję bakteriobójczych związków, takich jak katelicydyny, które wykorzystywane są przez układ immunologiczny do walki z potencjalnie niebezpiecznymi bakteriami4. Podejrzewa się też, że witamina D pobudza układ odpornościowy do atakowania pewnych odmian raka5. Jej niedobory mają znaczenie w rozwoju gruźlicy6, zwiększają ryzyko choroby wieńcowej7 oraz przewlekłych schorzeń nerek8.

Witamina D intensyfikuje produkcję insuliny, w związku z czym jej brakom nierzadko towarzyszy insulinooporność bądź cukrzyca9. Jej niski poziom we krwi może się wiązać z rozwojem lub nasileniem astmy u dorosłych pacjentów10. Wykazuje też działanie antyproliferacyjne (hamujące wzrost komórek), co może mieć znaczenie w profilaktyce nowotworowej, z kolei niedobory tej substancji często mają związek z podwyższonym ryzykiem rozwoju raka odbytnicy11.

Stan zapalny

Badanie dr. Scotta na temat roli witaminy D w leczeniu oparzeń słonecznych wyraźnie wskazuje, że substancja ta przejawia działanie przeciwzapalne.

- Po przeanalizowaniu wyników sądzimy, że witamina D aktywuje pewien rodzaj komórek odpornościowych, które odgrywają rolę w procesach przeciwzapalnych i przyspieszają gojenie się ran - komentuje dr Scott. - W jakiś sposób pobudza te komórki do działania, a następnie wędrują one do tkanek skórnych i łagodzą stan zapalny.

Eksperyment dr. Scotta nie był pierwszym, który wykazał przeciwzapalne działanie witaminy D oraz jej wpływ na cały organizm. Jak się niedawno okazało, oddziałuje ona na regulację i produkcję cytokin zapalnych (niewielkich białek wydzielanych przez komórki układu odpornościowego, odpowiedzialnych m.in. za komunikację międzykomórkową) oraz hamuje proliferację komórek prozapalnych12.

Witamina D chroni przed reakcjami zapalnymi, jakie zachodzą w przebiegu miażdżycy13, a oprócz tego może okazać się pomocna w terapii schorzeń przewodu pokarmowego, takich jak wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy choroba Leśniowskiego-Crohna14. Co więcej, jej niedobory wiążą się z zaostrzeniem stwardnienia rozsianego, przewlekłej choroby zapalnej ośrodkowego układu nerwowego15.

Co sprzyja oparzeniom słonecznym?

Istnieje kilka czynników sprawiających, że zewnętrzne warstwy skóry tracą swe ochronne właściwości, a ryzyko poparzenia promieniami słonecznymi rośnie.

Kosmetyki pielęgnacyjne Przeczytaj uważnie etykiety na balsamach do ciała - w ich składzie mogą znajdować się alfa- lub beta-hydroksykwasy oraz retinol, które obniżają funkcje ochronne skóry. W kosmetykach, balsamach i kremach do opalania mogą być obecne alergeny bądź składniki potencjalnie drażniące, które narażą skórę na większe obrażenia. Należą do nich substancje zapachowe, parabeny, witamina E, olejki eteryczne, alkohol benzylowy, glikol propylenowy, konserwanty uwalniające formaldehyd, 3-jodo-2-propylo-butylokarbaminian (IPBC) oraz lanolina1. Preparaty przeciwtrądzikowe zawierające nadtlenek benzoilu również mogą wywołać nadwrażliwość na światło.

Leki Antybiotyki, w tym sulfonamidy, tetracykliny (np. doksycyklina, tetracyklina) oraz fluorochinolony (np. ciproflaksacyna, ofloksacyna, lewofloksacyna); środki przeciwgrzybicze; antyhistaminy; benzokaina; niesteroidowe leki przeciwzapalne, takie jak ibuprofen czy naproksen; neuroleptyki; doustne środki antykoncepcyjne; doustne leki przeciwcukrzycowe (np. pochodne sulfonylomocznika); trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne oraz tradycyjne środki stosowane w ziołolecznictwie, takie jak dziurawiec zwyczajny czy dzięgiel chiński - wszystkie te leki mogą wyzwalać reakcje fototoksyczne w skórze, obniżające jej zdolność do ochrony przed światłem słonecznym. Osoby starsze powinny zachować szczególną ostrożność, jeśli przyjmują leki moczopędne, obniżające cholesterol lub hipotensyjne (na nadciśnienie).

Pożywienie Figi, limonki, pietruszka, dzika marchew, seler, koperek oraz koper włoski mogą zwiększać wrażliwość na promienie słoneczne.

Źródło: J Clin Aesthet Dermatol, 2008; 1: 38–44

Intrygująca kwestia

Dziś nie ulega już żadnej wątpliwości, że witamina D łagodzi procesy zapalne w ludzkim organizmie, podobnie jak to, że jej niedobory bezpośrednio powodują liczne schorzenia nie tylko zapalne. Obecnie najbardziej interesującym zagadnieniem jest to, czy witamina D może spełniać funkcję profilaktyczną w zapobieganiu stanom zapalnym. Dr Scott jest przekonany, że jego skromne badanie to dopiero początek wieloletniego dochodzenia klinicznego w sprawie potencjalnych zastosowań witaminy D w leczeniu poparzeń słonecznych.

Wydaje się, że ta substancja skutecznie przeciwdziała konsekwencjom oparzeń promieniami UVB. Dr Scott ostrzega jednak, że zanim zaczniemy promować ją jako bezpieczny i skuteczny środek na poparzenia, należy wyjaśnić pewne nieścisłości.

- Wiemy, że ludzki układ odpornościowy pełni bardzo istotną funkcję w hamowaniu wczesnych etapów rozwoju raka skóry - mówi dr Scott. - Wiemy też, że zapobiega procesom, które prowadzą do wystąpienia zmian nowotworowych skóry. Z naszych danych wyłania się więc pewna intrygująca kwestia: czy stłumienie odczynu zapalnego powstałego w wyniku oparzeń słonecznych nie podnosi przypadkiem ryzyka rozwoju raka skóry? Przecież hamuje się wówczas właśnie te mechanizmy, które wyewoluowały w celach ochronnych. Rumień i bolesność faktycznie są wówczas mniejsze, ale wzmagają się za to procesy nowotworowe.

Palący problem

Nie sposób przecenić znaczenia doniesień o szerokim potencjale witaminy D, zarówno w kontekście chorób zapalnych, jak i innych problemów zdrowotnych.

Jak wykazują badania, zbyt niski jej poziom dotyczy niemal 50% światowej populacji. Co więcej, szacuje się, że aż miliard ludzi cierpi na niedobory tego różnorodne. Po pierwsze, coraz więcej czasu spędzamy w zamkniętych pomieszczeniach. Po drugie, w wielu obszarach całego świata zanieczyszczenie powietrza ogranicza ilość promieniowania UVB, jakie może być przyswojone przez skórę.

Wszechobecne kremy i olejki do opalania również drastycznie zmniejszają wartość syntetyzowanej w skórze witaminy D3. Zrzeszające osteopatów stowarzyszenie American Osteopathic Association ostrzega, że stosowanie preparatów z filtrem 15 SPF bądź wyższym może redukować jej produkcję w organizmie o 99%. Z kolei jakość dostępnych na rynku produktów spożywczych wciąż się pogarsza. Dla przykładu, łosoś hodowlany jest o wiele uboższy w tę substancję, niż jego dziki odpowiednik złowiony w oceanie17. Z kolei jaja z produkcji masowej, pochodzące od kur z chowu klatkowego, zawierają nawet o 400% mniej witaminy D, niż te składane przez kury z wolnego wybiegu, mające kontakt ze słońcem18.

Choroby związane z niedoborami stają się coraz powszechniejsze, co wyraźnie świadczy o tym, że należy pilnować właściwego poziomu tej substancji w organizmie. Końcowe analizy naświetlają też wiele intrygujących zależności zdrowotnych, które sugerują, że rzeczywiście pewnego dnia może ona okazać się skutecznym środkiem zapobiegającym oparzeniom słonecznym.

Eksperymenty na myszach wykazały, że miejscowa aplikacja 1,25-dihydroksywitaminy D3 zapewnia działanie fotoochronne19. Oprócz tego dysponujemy pośrednimi przesłankami, np. procesy starzenia w dowiedziony naukowo sposób obniżają zdolność skóry do produkcji witaminy D20 . Nic w tym dziwnego, skoro im jesteśmy starsi, tym łatwiej ulegamy oparzeniom słonecznym.

Stres również wpływa negatywnie na strukturę i zdolności ochronne warstwy rogowej naskórka, czyli najbardziej odpornej, wierzchniej warstwy skóry. Cały czas nie wiadomo jednak, na czym polega odpowiedzialny za to mechanizm. Czyżby to niedobory witaminy D ponosiły część winy?

W toku licznych badań udowodniono, iż hormony stresu mają zdolność naśladowania zaburzeń towarzyszących depresji21 oraz że niski poziom witaminy D wiąże się z rozwojem tej choroby. W rzeczy samej, pewne badanie wykazało wręcz, że w leczeniu depresji sprawdziła się ona lepiej od fototerapii22. Oprócz depresji niedobory witaminy D łączą się też ze schizofrenią i alkoholizmem23 oraz zaburzeniami funkcji poznawczych u osób starszych24.

Im więcej faktów odkrywamy na temat roli witaminy D - zarówno w kontekście ochrony przed bolesnymi oparzeniami słonecznych, jak i profilaktyki poważniejszych schorzeń - tym bardziej oczywiste staje się, że należy dostarczać organizmowi potrzebną mu ilość tego cennego składnika, i to z każdego możliwego źródła.

Źródła słonecznej witaminy

Najlepszym sposobem na zapewnienie sobie właściwej podaży tej substancji wciąż pozostaje po prostu wyjście na słońce. Problem w tym, że dawka promieniowania UVB konieczna do wywołania fotokonwersji 7-dehydrocholesterolu do prekursora witaminy D aktywnego w ludzkim organizmie znacząco różni się w zależności od fototypu skóry, wieku, położenia geograficznego oraz pory roku. Olej z wątroby dorsza Tran smakuje lepiej, niż zwykliśmy sądzić na podstawie niefortunnych wspomnień z dzieciństwa. Służy on jako priorytetowy suplement witaminy D w okresie zimowym, bowiem już jedna łyżeczka dostarcza aż 440 j.m. tej substancji.

Olej z wątroby dorsza stanowi jednocześnie jedno z najlepszych źródeł kwasów tłuszczowych omega-3, jakie występują w przyrodzie. Jest też bogaty w witaminę A, która wspólnie z D dba o zdrowie i kondycję kości. Należy kupować go w ciemnych pojemnikach nieprzepuszczających światła i przechowywać w chłodnym, ciemnym i suchym miejscu, aby nie zjełczał.

Łosoś Zawsze należy wybierać rybę oceaniczną (te hodowlane zawierają bowiem zanieczyszczenia oraz są o wiele uboższe w witaminę D): 85 g zapewnia 400 j.m. witaminy D. Mięso dzikiego łososia zawiera też wysoki poziom wszystkich witamin z grupy B oraz kwasów omega-3, a ponadto jest doskonałym źródłem potasu, selenu i astaksantyny - związku o potężnych właściwościach antyoksydacyjnych.

Makrela Już 85 g da nam 400 j.m. witaminy D, a ponadto jest bogate w kwasy tłuszczowe omega-3, witaminy C, B6, B12, A, D, E i K, wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód oraz selen.

Makrela zawiera też ważny przeciwutleniacz: koenzym Q10.

Tuńczyk 85 g zawiera 228 j.m. witaminy D, znaczną ilość witamin A, B1, B2, B3, B6 i B12, fosforu, potasu i jodu.

Sardynki Może nie należą do najbardziej eleganckiego jedzenia świata, są za to bardzo zdrowe - już 85 g da nam 164 j.m. witaminy D. Sardynki są też bogate w witaminę B12, selen, białko, fosfor, wapń i kwasy tłuszczowe omega-3.

Surowe mleko, kawior oraz żółtka jajek od kur z wolnego wybiegu zawierają znacząco mniej witaminy D, ale nadal stanowią jej cenne źródła.

Bibliografia

  1. Cancer Epidemiol Biomarkers Prev, 2014;23:1080–9
  2. J Pharmacol Pharmacother, 2012;3;118–26
  3. Am J Clin Nutr, 2008;88:491S–9S.
  4. Microbiol Spectr, 2016 Jun;4(3). doi: 10.1128/microbiolspec.MCHD-0006-2015
  5. Clin Ther, 2017;39:884–93
  6. Emerg Infect Dis, 2010;16:853–5
  7. Am J Med Sci, 2009;338: 40–4
  8. World J Diabetes, 2016;7:89–100
  9. J Steroid Biochem Mol Biol, 2016 Dec 5. pii: S0960-0760(16)30338-7
  10. Respir Res, 2013;14:25
  11. J Natl Cancer Inst, 2008;100:796–804
  12. J Inflamm Res, 2014;7:69–87
  13. Circulation, 2013;128:2517–31
  14. Clin Nutr, 2017 Jun 15. pii: S0261-5614(17)30222-4
  15. Ann Neurol, 2012;72:234–40
  16. N Engl J Med, 2007;357:266–81
  17. Public Health Nutr, 2017;20:2042–9
  18. Nutrition, 2014;30:481–4
  19. J Dermatol Sci, 1998;18:11–8
  20. J Clin Invest, 1985;76:1536–8
  21. World J Biol Psychiatry, 2005;6 Suppl 2:5–22
  22. J Nutr Health Aging, 1999;3:5–7.
  23. J Neural Transm (Vienna), 2000;107:839–42
  24. Am J Geriatr Psychiatry, 2006;14:1032–40
Więcej w dziale: Suplementy diety
Wczytaj więcej
Nasze magazyny