Jesteś terapeutą?

Śmierć na życzenie

Niedawno we Francji skończyła się sprawa doktora Nicolasa Bonnemaisona, który w sądzie przyznał, że bez konsultacji z innymi lekarzami i rodzinami, zakończył życie co najmniej kilku osób. Przy tej okazji powraca pytanie o odpowiedzialność lekarzy za życie poddawanych eutanazji pacjentów.

16 listopad 2015
Artykuł na: 6-9 minut pacjent zagrożenia

W przypadku francuskiego lekarza, decyzje o zakończeniu życia pacjentów nie zostały nawet zarejestrowane w szpitalnej kartotece. Lekarz twierdził, że chciał oszczędzić zmartwień bliskim pacjentów, a swoim kolegom z pracy - kłopotów. Został skazany za zamordowanie siedmiu osób poprzez otrucie. To kolejny przypadek, gdy sprawa eutanazji trafi a na pierwsze strony gazet.

Lekarze czy kaci?

Eutanazja (z greki „dobra śmierć”) to, według definicji, sposób postępowania lub działanie sprowadzające bezboleśnie śmierć jako uwolnienie od bólu. Przy czym to, co rozumiemy pod tym pojęciem współcześnie, różni się w zależności od kraju i stosowanego w nim prawa.

W większości państw na świecie lekarze mają obowiązek podtrzymywać życie pacjenta tak długo, jak jest to możliwe, a jego przerwanie jest nielegalne. Aczkolwiek są wyjątki.

W Indiach, Szwajcarii czy Irlandii legalna jest eutanazja „pasywna”, czyli taka, gdy personel medyczny przestaje w sztuczny sposób podtrzymywać życie pacjenta na jego życzenie, np. wyłączając aparaturę umożliwiającą oddychanie i inne podstawowe funkcje życiowe.

Jednak np. w Szwajcarii organizacja Dignitas walczy już o prawo do śmierci na życzenie. Za kilka tysięcy euro w prywatnej klinice, można tam umrzeć bez względu na to, co sądzi o tym rodzina czy lekarze.

Z usług ośrodka skorzystało dotychczas kilka tysięcy osób, z czego 60% to obywatele innych krajów Europy, w większości Niemcy, gdzie eutanazja na życzenie nie jest legalna.

Decyzja rodziny czy odpowiedzialność lekarska?

Holandia czy Belgia pozwala już przerwać ludzkie życie w sposób „aktywny”, jeśli „pacjent cierpi na nieuleczalną chorobę, z którą wiąże się stałe i nie do zniesienia cierpienie fizyczne lub psychiczne”.

Pacjentowi można podać śmiertelną dawkę leków nasennych czy zastrzyk ze środkiem wstrzymującym pracę serca i mózgu. W Holandii rocznie ponad 4 tys. osób korzysta z takiej możliwości - to najwięcej w Europie.

W ciągu ostatnich 7 lat, liczba przypadków eutanazji wzrosła w tym kraju o 150% i coraz częściej poddawane są jej osoby cierpiące na chorobę psychiczną.

W zeszłym roku Belgia zaakceptowała eutanazję dzieci, po ustaleniu, czy dziecko zdaje sobie sprawę z tego, czym jest eutanazja i czy świadomie podejmuje taką decyzję.

We Francji lekarz może na własną odpowiedzialność przerwać życie pacjenta, jeśli „kuracja nie przynosi żadnych efektów, poza sztucznym podtrzymywaniem życia”.

Powinien on wysłuchać opinii lekarzy i rodziny, ale nie musi ona mieć żadnego wpływu na jego decyzję. W Luksemburgu lekarz musi już skonsultować się z dwoma kolegami po fachu i panelem ekspertów.

Eutanazja to, według definicji, sposób postępowania lub działanie sprowadzające bezboleśnie śmierć jako uwolnienie od bólu

Trudne położenie lekarza

Kontrowersje budzą najczęściej przypadki, gdy – jak w tym przytoczonym powyżej - lekarz bez porozumienia z kimkolwiek przerywa życie pacjenta.

Gdy w grę wchodzi życie osoby, która pozostaje pod wpływem silnych leków i nie może się porozumiewać, nie zawsze istnieje stuprocentowa pewność, że lekarz wypełnia jej życzenie.

Czy mamy pewność, że młody, sparaliżowany pacjent, który wcześniej beztrosko opowiadał się za eutanazją, nie zmienił zdania podczas choroby i nie chce żyć, mając do końca nadzieję na wyzdrowienie?

Z drugiej strony, czy do eutanazji nie mógł przekonać się ktoś, kto całe życie był przeciwny, lecz obecnie przykuty jest do łóżka i każdego dnia odczuwa cierpienie ponad siły?

W takich sytuacjach w wielu europejskich krajach trudna decyzja spoczywa wyłącznie na lekarzu.

Gdy w grę wchodzi życie osoby, która pozostaje pod wpływem silnych leków i nie może się porozumiewać, nie zawsze istnieje stuprocentowa pewność, że lekarz wypełnia jej życzenie

Bibliografia

  1. New York Times, 2014-08-01 www.nytimes.com
  2. Euthanasia: Country Comparison, Raport organizacji Care 2012 www.care.org.uk
  3. Duszpasterstwo Służby Zdrowia, Definicja Eutanazji dsz.katowice.pl
  4. Euthanasia & Law in the Nedherlands, Amsterdam University Press
  5. Euthanasia Policy & Practise in Belgium, Hull University 2009 www.nytimes.co

Rodzina kontra lekarz

Sześć lat temu głośno było o sprawie Vincenta Lamberta, który po wypadku samochodowym został sparaliżowany i pozostał w stanie wegetatywnym. Z pomocą żony chorego, lekarz dwukrotnie usunął rurkę do oddychania.

Jak twierdzą bliscy i przyjaciele - wcześniej chory wyraźnie zaznaczał, że takie jest jego życzenie, a wykonywany zawód (był pielęgniarzem) dawał mu pojęcie o tym, jak taki zabieg będzie wyglądał.

Jednak jego rodzice dwukrotnie zaskarżali decyzję lekarza, i dwukrotnie wygrali. Jako katolicy uważali, że stan syna może się jeszcze poprawić. Dopiero niedawno, po sześciu latach od wypadku, szeregu nieskutecznych terapii i sprawie w najwyższym sądzie Francji, sąd orzekł, że 37-letni dziś chory ma prawo umrzeć zgodnie z życzeniem.

W przypadku doktora Bonnemaisona, podczas rozprawy prokurator zarzucił lekarzowi, że tłumacząc się współczuciem, chciał odebrać pacjentom, rodzinom i personelowi medycznemu prawo do decyzji, które im się należy i tym samym ich ubezwłasnowolnił. Bonnemaison bronił się, mówiąc, że do końca wypełniał tylko obowiązki lekarza, który ma postępować w trosce o dobro pacjenta.

Francuscy socjologowie zwracają tymczasem uwagę na zmieniającą się rolę lekarzy i pytają, czy to nie oni są w tej sytuacji ubezwłasnowolnieni.

Dziś pacjenci i rodzina chcą pełnić dużą rolę w kuracji, co umożliwia im rosnąca wiedza o możliwych terapiach i nowinkach medycznych, zwiększająca się biurokracja, każąca lekarzom gęsto tłumaczyć się z każdego działania, a także… rosnąca szczerość lekarzy z pacjentami, którzy jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie musieli „mówić im wszystkiego” i odpowiadali za swoje decyzje przed sobą, a nie rodziną pacjenta czy sądem.

Inaczej patrzy na całą sprawę New York Times. „Starzejąca się populacja i rosnące koszty opieki nad starszymi ludźmi zmuszają rządy do kompromisów w zasadach dotyczących ostatnich miesięcy i tygodni życia obywateli” - podsumowuje dziennik.

 

Wczytaj więcej
Polub
Dołącz do nas na Facebooku:
Dołącz do naszego Newslettera i odbierz prezent:
Budujemy Dom
Nasze magazyny