Jak wspierać rozwój dziecka poprzez odpowiednią komunikację?

Spokojne okazywanie entuzjazmu wyrażające się w drobnych zmianach mimiki twarzy może wspomóc rozwój Twojego dziecka.

29 grudzień 2014
Artykuł na: 17-22 minuty
Zdrowe zakupy

Cicha komunikacja

Wiele badań demonstruje, jak nasza mimika komunikuje nasze emocje i oddziałuje na innych ludzi. Np. wyraz twarzy ukazujący przestrach bardzo szybko trafia do ciała migdałowatego - pierwotnej części mózgu - i ostrzega nas przed niebezpieczeństwem, wzbudza czujność i niepokój.

Badania pokazują, że nawet gdy przestrach przekazywany w wyrazach twarzy naukowców był niemożliwy do świadomego spostrzeżenia, nadal komunikowali oni stany czujności i niepokoju. Wywoływało to aktywizację ciał migdałowatych uczestników eksperymentu oraz wystąpienie u nich wspomnianych wyżej stanów.

Dysponując wiedzą na temat tego, jak komunikujemy emocje, powinniśmy w pełni zrozumieć, dlaczego nasz własny entuzjazm jest tak ważny dla naszego dziecka.

Wydany przez Merriam-Webster słownik definiuje entuzjazm jako: "silne podekscytowanie z powodu jakiegoś uczucia". Natomiast wspomaganie rozwoju określa w odmienny sposób. Myśl o tym stanie jak o umiejętności, którą możesz w sobie wykształcić i zastosować, aby pomóc swojemu dziecku przezwyciężyć jego ograniczenia. W tym kontekście entuzjazm to Twoja zdolność do uznawania za ważne najmniejszych zachodzących w nim zmian, które możesz wówczas wewnętrznie celebrować.

Chodzi mi o rozwijanie Twojej umiejętności tworzenia i umacniania własnych wewnętrznych doświadczeń głębokiego zachwytu i uznania dla najmniejszych zmian i postępów czynionych przez dziecko.

Kiedy zwiększasz swój wewnętrzny entuzjazm, Twoja pociecha to wyczuwa, nawet jeśli nic nie mówisz.

W 1996 r. Giacomo Rizzolatti, neurobiolog z uniwersytetu w Parmie, odkrył w mózgu aktywność neuronów lustrzanych, które "pozwalają nam rozumieć umysły innych ludzi nie tylko przez rozumowanie pojęciowe, lecz także przez bezpośrednie naśladownictwo. Przez odczuwanie, a nie myślenie". Ów związek pomiędzy postrzeganiem emocjonalnym a mimiką twarzy i postawą potwierdzili później inni.

W 2006 r. w artykule opublikowanym na łamach dziennika "The New York Times" pisarka naukowa Sandra Blakeslee zamieściła następującą uwagę: "Ludzki mózg ma złożone układy neuronów lustrzanych, które specjalizują się nie tylko w wykonywaniu i rozumieniu działań innych ludzi, lecz także pojmowaniu ich intencji, społecznego znaczenia ich zachowania oraz ich emocji".

Wszystko to wyraźnie wskazuje na fakt, że Twój własny entuzjazm jest w stanie silnie oddziaływać na mózg Twojego dziecka.

Innymi słowy - Twoje uczucia zachwytu, uznania i optymizmu mogą być odbierane przez Twoje dziecko, podobnie jak jakiekolwiek odczucie zniechęcenia, desperacji, rozczarowania, braku aprobaty i obojętności wśród ludzi z jego otoczenia.

Twoje uczucia zachwytu, uznania i optymizmu mogą być odbierane przez Twoje dziecko, podobnie jak odczucia zniechęcenia, desperacji, rozczarowania, braku aprobaty i obojętności, pochodzące od innych ludzi.

Twój umiejętnie okazany entuzjazm pomoże dziecku zauważać i odczuwać zachodzące w nim zmiany - wewnętrzne różnice. Pochodzące od Ciebie pozytywne emocje wyczuwane przez Twoją pociechę zakomunikują jej mózgowi, że owe różnice są ważne i utworzą stałe połączenie.

Uwaga, jaką poświęcamy własnemu dziecku, ma wpływ na jego rozwój

Kiedy dostrzegasz najdrobniejsze różnice w zachowaniu dziecka i okazujesz w tym momencie entuzjazm, przechodzi on na pierwszy plan jego zainteresowania. Bardzo ważne są wszelkie myśli, uczucia czy ruchy. Umożliwiają bowiem mózgowi zauważenie zmiany, odróżnienie jej od szumu otoczenia oraz własnej aktywności. Nie wiadomo, która drobna zmiana okaże się istotna dla przyszłego usprawnienia dziecka, lecz wiadomo, że jego mózg potrzebuje miliardów takich małych zróżnicowań, aby pozyskiwać nowe umiejętności.

Entuzjazm to kolejny sposób stymulacji mózgu dziecka. Dzięki niemu uczy się ono postrzegania różnic, które stają się dla niego źródłem informacji i ciągle są przetwarzane przez jego mózg.

Bez Twojego entuzjazmu mózg Twojego dziecka może nigdy nie zauważyć tego typu małych, z pozoru nieistotnych zmian, które mogą okazać się przez to zaprzepaszczonymi możliwościami.

Jacob od urodzenia cierpiał z powodu uszkodzenia mózgu, które doprowadziło do opóźnienia w rozwoju zarówno pod względem fizycznym, jak i poznawczym. Kiedy w wieku dwóch lat trafił do mnie po raz pierwszy, nie był w stanie przewrócić się na brzuch, nie mógł znieść leżenia na brzuchu, miał zeza, był niezdolny do siedzenia, mówienia czy robienia czegokolwiek.

Okazanie entuzjazmu Twojemu dziecku przyczynia się do jego rozwoju.

Po kilku lekcjach ze mną osiągnął pewną ruchomość pleców, był w stanie lepiej utrzymywać podniesioną głowę i miał większą świadomość tego, co dzieje się w jego otoczeniu. Niemniej jednak zmiany te były niewielkie w porównaniu z osiągnięciami jego rówieśników.

Podczas wszystkich naszych sesji Tom, ojciec chłopca, był bardzo zintegrowany z synem i najdrobniejsze zmiany, jakie zauważył u Jacoba, sprawiały mu wielką przyjemność. Jakakolwiek zmiana, nawet taka, która wydawała się nieistotna, stanowiła dowód na to, że jego dziecko jest inteligentne, a co za tym idzie - istnieje dla niego jakaś nadzieja. Podczas sesji Tom nigdy wiele nie mówił, ale bardzo uważnie obserwował i wyczuwało się jego zainteresowanie i miłość do syna. Po każdej wizycie okazywał swój entuzjazm dotyczący zmian, jakie zauważył u Jacoba w trakcie zajęć.

Matka Jacoba, Jackie, gwałtownie okazywała synowi swoje oddanie i kochała go z całego serca, jednak wyrażała to w zupełnie inny sposób niż Tom. Wydawała się nieustannie świadoma braków rozwojowych chłopca i sprawiała wrażenie, jakby wszelkie zmiany zachodzące w jego zachowaniu nie przynosiły jej ani radości, ani nadziei.

Najpierw pomyślałam, że po prostu nie jest świadoma poprawy stanu Jacoba, zaczęłam więc delikatnie zwracać jej uwagę na wspomniane zmiany. Potwierdziła je bez wahania, ale tylko przypomniały jej one o tym, jak daleko było jej synowi do poziomu, który powinien osiągnąć, i ta perspektywa pogłębiła jej uczucie zniechęcenia. Dostrzegała wyłącznie słabości Jacoba, nie zaś wartość, jaką miały dokonywane przez niego niewielkie postępy.

Ilekroć Tom był obecny, Jacob robił postępy o wiele szybciej. To było tak, jakby wewnętrzne doświadczenie zachwytu ojca w związku ze zmianami, przez które przechodził syn, dodawało chłopcu otuchy i rozwijało jego zdolność do reakcji na współpracę ze mną. Kiedy w pokoju była Jackie, było dokładnie na odwrót. Wówczas zajęcia wydawały mi się próbą przeciągnięcia mózgu chłopca przez mokry beton. Jacob stawał się nieśmiały, ospały i zamknięty w sobie.

Nie mogłam już dłużej zaprzeczać, że nieobecność lub obecność entuzjazmu może być elementem rozstrzygającym w przypadku każdego dziecka.

Nadmierna ekscytacja zachowaniem dziecka jest zbyteczna

Ważne jest, by nie pomylić entuzjazmu z tym, co często nazywane jest pozytywną motywacją, która polega na chwaleniu lub nagradzaniu dziecka za zrobienie czegoś, czego próbujesz je nauczyć, lub być może za nierobienie tego, czego nie chcesz, by robiło. Często w takich sytuacjach entuzjastycznie klaszczemy bądź nagradzamy dziecko jakimś smakołykiem czy prezentem.

Prawie każdy rodzic celowo bądź instynktownie stosuje pozytywną motywację, aby zachęcić dziecko do nauki i rozwijania umiejętności. Często stanowi to dla malucha podbudowujące i korzystne doświadczenie.

Aprobata i nagrody z zewnątrz rozpraszają dziecko i odwracają jego uwagę, co odwodzi mózg od procesu, w który jest zaangażowany... Ważne, by Twoja pociecha pozostała nastawiona na to, co przeżywa, kiedy zauważa coś po raz pierwszy.

Jednak w przypadku entuzjazmu, o jakim tutaj mówię, nie chodzi o zdobywanie przez dziecko nagród czy pochwał z zewnątrz. Właściwie to jest dokładnie odwrotnie. Jedną z pierwszych rzeczy, których uczymy rodziców, jest to, by nie klaskali w dłonie czy nie wydawali z siebie głośnych okrzyków ekscytacji, kiedy ich pociechy robią coś po raz pierwszy, np. stawiają pierwsze kroki, mówią pierwsze słowa czy nawiązują kontakty towarzyskie z innymi dziećmi.

Zamiast tego prosimy ich, by zachowywali się tak, jakby wszystko, co robią dzieci, było zupełnie normalne, jakby maluchy robiły to od zawsze. Zachęcamy jednak rodziców do tego, by po cichu w pełni odczuwali zachwyt, podekscytowanie, ulgę i radość, czyli do wewnętrznego przeżywania ich emocji.

Z czego to wynika? Z chęci, by dziecko odczuwało własne - małe lub duże - zmiany czy osiągnięcia, by doświadczało ich samodzielnie.

Aprobata i nagrody z zewnątrz rozpraszają dziecko i odwracają jego uwagę, co odwodzi mózg od procesu, w który jest zaangażowany. Uwaga dziecka nie powinna być kierowana na nasze uczucia czy reakcje. W takich sytuacjach nie chcemy również umacniać jego nowych osiągnięć. To niezwykle ważne, by Twoja pociecha pozostała nastawiona na własne odczucia i przeżywała momenty, w których zauważa coś po raz pierwszy. Doświadczenie dziecka samo w sobie stanowi dla niego motywację.

Szczególnie istotne jest to w przypadku dzieci specjalnej troski, które potrzebują czasu i przestrzeni dla siebie, tak by mogły odczuwać i pogrążyć się we własnym procesie samopoznania.

Nie znaczy to, że powinieneś zachowywać stoicki spokój. Kiedy pozwalasz dziecku na jego własne doświadczenia, nie przeszkadzając mu i nie rozpraszając go, Twój cichy wewnętrzny entuzjazm stanowi najlepszy sposób na wspieranie go w takich chwilach.

Stymulacja emocjonalna, której możemy dostarczyć dziecku przez nasz własny entuzjazm, wprawia jego mózg w stan motywacyjny.

W komunikacji z dzieckiem podstawą jest spokój

Inny często spotykany kierunek niepożądanego pochłaniania uwagi dziecka obserwujemy, kiedy prosi się je o zrobienie czegoś jeszcze raz, czyli o powtórzenie czynności, którą właśnie wykonało po raz pierwszy. Domaganie się tego często zakłóca zachodzący w mózgu proces kształtowania się nowej umiejętności.

Obserwowanie, jak dziecko robi coś po raz pierwszy, jest ekscytujące. Być może chcemy zobaczyć je w trakcie tej czynności jeszcze raz, by zapewnić samych siebie, że to, co właśnie zobaczyliśmy, było prawdziwe. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że kiedy dziecko robi cokolwiek po raz pierwszy, chociażby mówi: "mama" czy nawiązuje kontakt wzrokowy, siada czy wstaje, nie działa w sposób zamierzony. Bardzo często nawet nie wie, co właśnie zrobiło. Ów pierwszy raz, kiedy wykonuje jakąkolwiek czynność, to często pomyłka.

Jego mózg z jakiegoś powodu nieumyślnie łączy całą masę elementów, co zupełnie niespodziewanie prowadzi do uzyskania nowego rezultatu. Dziecko wewnętrznie przeżywa to, co właśnie robi, brak mu jednak zewnętrznego wyobrażenia tej czynności, nie wie, jak ją oznaczyć lub ponownie wykonać. W takiej chwili potrzebuje czasu na wewnętrzne skupienie i zintegrowanie doświadczenia.

Proszone o powtórzenie czynności dziecko najprawdopodobniej nie będzie wiedziało, jak to zrobić, więc mu się to nie uda. Wypowiedziane w dobrej wierze wezwanie do swoistego bisu może równie dobrze uniemożliwić zintegrowanie nowej umiejętności przez mózg.

Kiedy wywiera się na dziecku presję przez nakłanianie go do powtarzania prezentacji nowo nabytej umiejętności, kompetencja ta wydaje się często zanikać. Właściwie następuje wówczas aktywne hamowanie nowych delikatnych połączeń, co z punktu widzenia dziecka czyni powielenie danej czynności o wiele trudniejszym, a czasami nawet niemożliwym.

Takie emocje, jak entuzjazm i żywiołowa ekscytacja, których doświadczamy, np. kiedy pomyślnie coś realizujemy, sprawiają, że mózg jest uważny i wybiera odpowiednie połączenia nerwowe do utworzenia w danej chwili, wzmacniając je w toku tego procesu. Stymulacja emocjonalna, której możemy dostarczyć dziecku przez nasz własny entuzjazm, wprawia jego mózg w stan motywacyjny (ukierunkowany na dążenie do gratyfikacji), a więc koordynuje przetwarzanie przezeń informacji. Wytwarzane w naszym mózgu substancje chemiczne, takie jak będąca neuromodulatorem dopamina, umożliwiają transmisje synaptyczne oraz wzmacniają sieci uczestniczące w kontroli ruchu w różnych częściach ciała.

Bibliografia

  1. Brain Res Cogn Brain Res, 1996; 3: 131-41; Neurosci Biobehav Rev, 2006; 30: 855-63; Science, 2007; 316: 1002-5
  2. Blakeslee S. ‘Cells That Read Minds’. The New York Times, January 10, 2006; www.nytimes.com
  3. LeDoux J. Synaptic Self: How Our Brains Become Who We Are. Penguin Books, 2003; Dev Rev, 2005; 25: 252-77
  4. Siegel DJ, Hartzell M. Parenting from the Inside Out. Penguin Group, 2004
  5. Brain Res Brain Res Rev, 1999; 31: 6-41
  6. Emotion, 2007; 7: 882-6
  7. Curr Biol, 2006; 16: 2023-9

Niektóre emocje, takie jak niepokój i stres, które odczuwamy, kiedy wielokrotnie doświadczamy porażki, mają szkodliwe skutki - osłabiają naszą zdolność do uczenia się i wykonywania nawet najbardziej podstawowych czynności.

Emocje te zwykle objawiają się stanem napięcia i podwyższonego poziomu kortyzolu. Jeśli ma on charakter długotrwały, może zniszczyć neurony hipokampalne związane z procesami uczenia się i zapamiętywania. Już nawet krótkotrwały wzrost poziomu kortyzolu w hipokampie może zakłócać naszą zdolność do rozróżniania istotnych i nieistotnych elementów pamiętnego wydarzenia.

Negatywne emocje na ogół silniej niż pozytywne oddziałują na mózg. Kiedy dziecko ponosi wielokrotne porażki, ponieważ wymaga się od niego czegoś, czego nie potrafi, z łatwością przyswaja sobie poczucie wyuczonej bezradności, a proces ten jest trudny do odwrócenia. Kiedy jednak dziecko doświadcza pozytywnych emocji, niejako przestawiają go one na tryb nauki i wspomagają w utrwalaniu czy rutynizacji nowych wzorców uczenia się.

Wczytaj więcej
Może Cię zainteresować
Nasze magazyny