Jesteś terapeutą?

Czy szczepionka może wywołać narkolepsję?

Nowa szczepionka przeciwgrypowa w postaci aerozolu do nosa weszła już na rynek. Celeste McGovern zgłębiła temat i radzi zachować ostrożność.

20 październik 2017
Artykuł na: 23-28 minut szczepionki infekcje odporność
Zdrowe zakupy

Sezon szczepień przeciwko grypie właśnie się rozpoczął. W Wielkiej Brytanii przedstawiciele publicznej służby zdrowia i lekarze promują podawaną do nosa szczepionkę pod nazwą Fluenz Tetra jako produkt pierwszego wyboru dla wszystkich dzieci w wieku 2-17 lat. Jednak w ubiegłym roku w USA Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) nagle wycofały z rynku donosową szczepionkę przeciw grypie FluMist. Choć wcześniej zapewniano miliony rodziców, że jest ona "bezpieczna i skuteczna", obecnie w Stanach Zjednoczonych nie oferuje się żadnej szczepionki przeciwgrypowej podawanej do nosa.

Jako uzasadnienie decyzji o wycofaniu szczepionki CDC podało, że jednak nie jest ona aż tak niezawodna. W rzeczywistości skuteczność FluMist wyniosła zaledwie 3%. "To szacunkowe 3% oznacza, że korzyści ochronnych szczepionki nie da się zmierzyć", czytamy w oświadczeniu prasowym CDC, gdzie dodano też, że szczepionka nie wykazała statystycznej skuteczności przez 3 kolejne lata1.

Producent odpowiedział, że zarówno własne dane badawcze firmy, jak i innych agencji zdrowotnych różnią się od informacji CDC, w związku z czym "dystrybucja i stosowanie szczepionki w innych krajach przebiegają tak, jak zaplanowano"2.

Bibliografia

  1. https://goo.gl/LUrmX5
  2. https://goo.gl/hHUrWU
  3. https://goo.gl/UZe78G
  4. J R Soc Interface, 2011; 8: 1176–84
  5. Front Biosci (Schol Ed), 2010; 2: 135–52
  6. PLoS Pathog, 2014; 10: e1003875
  7. Pediatr Infect Dis J, 2006; 25: 590–5
  8. Vaccine, 2015; 33: 5110–7
  9. Lancet, 2010; 376: 1846–52
  10. Sci Transl Med, 2015; 7: 294ra105
  11. https://goo.gl/FujevC
  12. PLoS Biol, 2015; 13: e1002198
  13. J Allergy Cin Immunol, 2009; 123: 231–8.e4
  14. Cochrane Database Syst Rev, 2012; 8: CD004879
  15. https://goo.gl/fpy9mv

Wirusy grypy mutują co roku i przedstawiciele służby zdrowia przyznają, że co roku szczepionki kierowane są przeciwko 4 "przypuszczalnie najbardziej prawdopodobnym" spośród kilkudziesięciu szczepów unoszących się wokół nas podczas każdego sezonu grypowego. Nawet jeśli uzyska się dużą zbieżność między szczepami, przeciwko którym wymierzona jest szczepionka, a tymi, które faktycznie krążą w otoczeniu, i tak skuteczność wakcyn wyniesie, jak przyznaje CDC, nie więcej niż 50-60%3.

Żywe wirusy

Przedstawiciele służby zdrowia odrzucają jako mit podejrzenie, iż szczepionka przeciwko grypie mogłaby wywołać... grypę.

Trudno jednak dziwić się istnieniu takiej teorii, skoro uboczne skutki szczepienia są identyczne jak objawy choroby: katar i zatkany nos, bóle głowy, mięśni, gardła i ucha, utrata apetytu, dreszcze czy gorączka. Słyszymy jednak zapewnienia, że ten stan nie jest grypą, a tylko ją przypomina.

Szczepionka podawana do nosa zawiera żywe wirusy, lecz w materiałach promocyjnych czytamy, że są one "atenuowane", czyli osłabione i nieszkodliwe same w sobie, ale wciąż zdolne do stymulowania naszego układu immunologicznego, by zwalczał wirusa grypy, gdy go napotka.

Każda fiolka szczepionki Fluenz Tetra zawiera 107 - czyli 10 mln - żywych atenuowanych i "genetycznie modyfikowanych organizmów" każdego z 4 szczepów wirusa.

Razem daje to w każdej dawce ok. 80 mln wirusów przeznaczonych specjalnie do tego, by rosły i replikowały się w kanałach nosowych.

Fot. FreeImages.com

Aby przedstawić tę liczbę we właściwej perspektywie, przytoczymy badania naukowców z Virginia Tech, którzy zmierzyli ilość wirusów unoszących się w próbkach powietrza pobranych z kabin samolotów, poczekalni gabinetów lekarskich oraz przedszkoli. Jak stwierdzili, średnie stężenie wirusów zawieszonych w każdym metrze sześciennym powietrza wynosi 16 tys., co wystarcza, by zarazić każdego, kto będzie wdychał to powietrze przez godzinę4. Podawana do nosa szczepionka w jednej chwili wystawia nasze kanały nosowe na działanie tysiące razy większej ilości mikrobów.

Wśród wirusów wprowadzonych do szczepionki znajduje się H1N1 (wirus świńskiej grypy), który jest niebezpieczny, ponieważ może wywoływać zapalenie mózgu lub jego obrzęk. Choć zdarza się to nieczęsto, prowadzi do inwalidztwa lub śmierci, podobnie jak rzadkie przypadki grypy o najcięższym przebiegu. Może on również przekraczać barierę krew-mózg, powodując długotrwałe stany zapalne mózgu.

W przeprowadzonym w 2010 r. badaniu 2 neuroimmunolodzy z University of Maryland dokonali przeglądu rozległej literatury na temat wpływu wirusów, metali, toksyn i innych obcych najeźdźców na mózg i zachowanie człowieka, potwierdzając, że "przenoszone w powietrzu drobnoustroje zakaźne, alergeny i zanieczyszczenia należą do najczęstszych czynników zapalnych, które mogą wywierać wpływ na funkcjonowanie mózgu, działając na obszarze pomiędzy mózgiem a nosem"5.

Co więcej, wykazano, że te nie do końca jeszcze zrozumiałe procesy zapalne mogą powodować zmiany zachowania i - co bardzo prawdopodobne - wyzwalać rozwój schorzeń neurologicznych, takich jak choroba Alzheimera lub Parkinsona, stwardnienie rozsiane oraz lęki i zaburzenia nastroju.

Na dodatek w badaniu przeprowadzonym w 2014 r. odkryto, że szczepionki podawane do nosa uruchamiają specyficzne "szkodliwe" odpowiedzi immunologiczne, podejrzewane o sprzyjanie występowaniu chorób neurologicznych podczas i po infekcji grypowej - czyli temu, przed czym rodzice mają nadzieję chronić swe dzieci poprzez szczepienia6.

Rozsiewanie wirusa

Okazało się też, że większość ludzi rozsiewa żywe wirusy ze szczepionki przeciwgrypowej przez co najmniej 21 dni po szczepieniu podanym do nosa - a im młodsze są te osoby, tym więcej ich roznoszą. Badanie przeprowadzone w przedszkolu wykazało, że 80% zaszczepionych dzieci rozsiewało przynajmniej jeden szczep wirusów ze szczepionki, a w innym badaniu potwierdzono, że jedno dziecko, któremu zamiast szczepionki podano placebo, zostało zainfekowane szczepem ze szczepionki. 4 inne przypadki grypy nie miały związku ze szczepieniem7.

Wśród dorosłych 93% zaszczepionych rozsiewało wirusa z podanej do nosa szczepionki w dniu jej przyjęcia, a dzień później odsetek ten wyniósł 17%8.

Ponieważ wirusy mutują tak samo jak bakterie wykształcające oporność na antybiotyki, nie ma gwarancji, że nie przybiorą ponownie zakaźnej postaci typu dzikiego - lub czegoś jeszcze bardziej zjadliwego. Ryzyko przenoszenia żywych wirusów jest przyczyną, dla której rządowe ulotki zawierają ostrzeżenie, by "dzieci, które zostały zaszczepione, unikały bliskich kontaktów z osobami o poważnie osłabionym układzie immunologicznym przez ok. 2 tygodnie", a eksperci uprzedzają, że "być może będą musiały trzymać się z dala od krewnych w podeszłym wieku przez kilka dni".

Fot. Archiwum

Nie przeszkodziło to brytyjskiej NHS, by zarekomendować szczepionki na swej stronie internetowej Choices jako nadające się do ochrony osób w podeszłym wieku oraz chorych.

Przyczyną tej kontrowersyjnej i wewnętrznie sprzecznej polityki mogą być trudności ze sprzedażą szczepionki zapobiegającej śmierci dzieci z powodu grypy, gdyż przypadki takie są bardzo rzadkie - jak dowiodło jedno z brytyjskich badań obserwacyjnych, podczas "pandemii" świńskiej grypy w 2009 r. na świecie zmarło tylko 6 na milion młodych osób (w wieku 0-18 lat)9.

Toksyczne składniki

Niektóre wspólnoty religijne odmawiają przyjmowania donosowych szczepionek przeciwko grypie, ponieważ zawierają one żelatynę wieprzową. NHS przyznaje, że tak jest w istocie. Wieprzowina jest jednak tylko jedną z wielu "substancji pomocniczych", jakie znajdują się w przeciwgrypowej szczepionce podawanej do nosa. Na szczycie tej listy figuruje glutaminian sodu (MSG) - związek chemiczny, przed którym wielu rodziców stara się chronić swe dzieci.

Neurochirurg Russell Blaylock wyjaśnia, że naukowcy już od kilkudziesięciu lat wiedzą, iż glutaminian sodu może wpływać na komórki mózgu, aż do spowodowania ich śmierci (stąd nazwa ekscytotoksyny), a także wywoływać długotrwały stan zapalny mózgu, charakterystyczny dla schorzeń neurologicznych takich jak autyzm, stwardnienie rozsiane, choroba Alzheimera i Parkinsona. W swej książce przedstawia również dowody szczególnej szkodliwości tej substancji dla rozwijających się mózgów, co jest powodem zakazu stosowania glutaminianu sodu w produktach dla małych dzieci.

Liczne badania wykazały, że metale, wirusy, związki chemiczne (takie jak glutaminian sodu) oraz leki przenikają do mózgu poprzez kanały nosowe, wędrując stamtąd wprost do jego najbardziej wrażliwych części, odpowiadających za pamięć i zachowanie.

Blaylock twierdzi, że zagrożenia, jakie niesie ze sobą przeciwgrypowa szczepionka w aerozolu do nosa, "mogą przejawiać się w postaci szeregu problemów neurologicznych i behawioralnych, takich jak gniew, drażliwość, problemy z nauką, koncentracją i skupieniem wzroku, brak uwagi, trudności językowe oraz utrata kontroli nad zachowaniem, szczególnie w przypadku lęku i gniewu". Jak dodaje, "obszar mózgu narażony na szkodliwe działanie ma tak istotne znaczenie dla funkcji nauki, zachowania i używania języka, że wystawianie na szwank tych części mózgu byłoby uznane za błąd w sztuce lekarskiej".

Narkolepsja

Bobby Hunter był szczęśliwym, niesfornym 10-latkiem, dopóki nie otrzymał w szkole przeciwgrypowej szczepionki do nosa. Po kilku tygodniach jego matka zauważyła, że z trudem przychodzi mu przezwyciężenie senności. Później zaczął upadać bez żadnego powodu.

W końcu u Bobby'ego zdiagnozowano narkolepsję - nieuleczalne i trwające do końca życia schorzenie, którego ofiary nagle zapadają w głęboki sen z marzeniami sennymi, czasem nawet kilkanaście lub więcej razy dziennie. Mogą towarzyszyć temu dziwne i przerażające objawy, takie jak bezsenność, paraliż senny, przebudzenia z halucynacjami, w których pojawiają się demony, a także nagła utrata kontroli mięśniowej, czyli katapleksja, często wywoływana przez silne emocje, w wyniku których chory niespodziewanie osuwa się na ziemię.

Choroba ta zmienia całe życie: prawdę mówiąc, jej ofiary wymagają stałej opieki, ponieważ mogą upaść w każdej chwili - przechodząc przez jezdnię czy jadąc ruchomymi schodami. Dla Bobby'ego niebezpieczny jest teraz nawet zwykły śmiech, gdyż może wyzwolić atak choroby.

Jego matka Amanda jest przekonana, że narkolepsję syna wywołała podana do nosa szczepionka przeciwko grypie.

Badacze opublikowali wyniki prac nad ustaleniem najbardziej prawdopodobnego mechanizmu wywoływania narkolepsji przez szczepionkę. Zidentyfikowali oni białko grypowe w szczepionce H1N1, które bardzo przypomina neuroprzekaźnik mózgowy o nazwie oreksyna, regulujący apetyt oraz cykle snu i czuwania.

Fot. Archiwum

Szczepionka zawiera też inne składniki wybitnie wzmacniające odpowiedź immunologiczną poprzez uruchomienie produkcji całej masy przeciwciał, które - niczym drony - zaprogramowane są do niszczenia białek grypy. Krążą one przez długi czas, czujnie wypatrując intruzów (co ma nas uchronić przed zachorowaniem na grypę przez cały sezon). Gdy przeciwciała te dotrą do mózgu, omyłkowo biorą na cel komórki mózgowe produkujące oreksynę, co określa się mianem "immunologicznej reakcji krzyżowej".

Tak więc własny układ immunologiczny narkoleptyka, uzbrojony przez szczepienie, atakuje mózg, wywołując w ten sposób chorobę o charakterze autoimmunologicznym10.

Co gorsza, jak potwierdzili w ubiegłym roku immunolodzy, szczepionka przeciwko grypie zawierająca wirusy H1N1 może wyzwolić narkolepsję u wszystkich, którzy - tak jak Bobby - są na nią genetycznie podatne. W istocie, każda osoba nosząca marker genetyczny HLA-DQB1*0602 zagrożona jest wyższym ryzykiem wystąpienia narkolepsji. Ten podtyp antygenu spotyka się nawet u 20% ogólnej populacji11.

Jednakże brytyjska Agencja Regulacji Leków i Produktów Zdrowotnych (MRHA) uważa te badania za niewystarczające do udowodnienia jakiegokolwiek związku pomiędzy narkolepsją i H1N1, dlatego też nie wspomniano o tym zagrożeniu w pakietach promocyjnych rozsyłanych rodzicom.

Choroba autoimmunologiczna

Narkolepsja to zaledwie jedna z wielu chorób autoimmunologicznych wiązanych ze szczepieniami. Jak napisano w nowym podręczniku immunologii medycznej pt. "Vaccines and Autoimmunity" (Wiley-Blackwell, 2015), "lekarze muszą mieć świadomość, że u pewnych osób szczepienia mogą wyzwolić poważne i potencjalnie zagrażające zdrowiu, a nawet życiu, objawy autoimmunologiczne".

Inspiracją dla autorów książki był nowy zespół objawów, zidentyfikowany po raz pierwszy przez prof. Shoenfelda z uniwersytetu w Tel-Avivie w Izraelu, a nazwany ASIA (czyli autoimmunologiczny syndrom indukowany przez adiuwanty). W syndromie tym adiuwanty stosowane powszechnie w szczepionkach uruchamiają taką kaskadę odpowiedzi immunologicznej, że zwraca się ona przeciwko organizmowi gospodarza, wywołując w ten sposób szereg chorób autoagresywnych.

"Jest rzeczą oczywistą - pisze Shoenfeld - że w typowym składzie szczepionki znajdują się wszystkie składniki biochemiczne niezbędne do wywołania objawów autoimmunologicznych". Co więcej, nowe badania zanieczyszczeń szczątkowych (takich jak wirusy zwierzęce oraz obce DNA i RNA) w szczepionkach, przez długi czas uważanych za nieistotne, "sugerują, że nawet te śladowe ilości mogą nie być bezpieczne".

Badanie przeprowadzone na kurczakach wykazało, że szczepienie przeciwko wirusowi jednej choroby "podnosi żywotność bardziej zjadliwych szczepów", umożliwiając rozwój i przenoszenie superwirusów. Powstaje w ten sposób środowisko, w którym szczepionki, tak jak antybiotyki, wciąż starają się dogonić nowe szczepy, wytwarzając "warunki sprzyjające pojawianiu się szczepów patogenów wywołujących cięższe choroby u nieszczepionych gospodarzy"12. Innymi słowy, szczepienia przeciw grypie sprzyjają powstaniu superwirusa, stanowiącego zagrożenie również dla osób nieszczepionych.

Fot. Archiwum

Alergie

Dzieci z silną alergią na jaja ostrzegane są, by unikały podawanej do nosa szczepionki przeciw grypie, ponieważ zawarte w niej wirusy hodowane są na jajach kurzych. Ani przedstawiciele służby zdrowia, ani firmy farmaceutyczne wciąż nie wyjaśniają jednak, dlaczego szczepionki opracowane w celu bezpośredniego i silnego stymulowania układu immunologicznego nie miałyby odgrywać również roli w wywoływaniu alergii pokarmowych.

Alergolodzy rutynowo podają składniki identyczne lub zbliżone do tych stosowanych w szczepionkach zwierzętom laboratoryjnym, by wywoływać u nich alergie. Na przykład alergia na orzeszki ziemne rozwinęła się u myszy po podaniu im ekstraktu z orzeszków ziemnych wraz z silnym stymulatorem odporności (toksynami pochodzącymi z gronkowca złocistego Staphylococcus aureus)13.

Brak danych o bezpieczeństwie

Rządowa agencja zdrowia publicznego Public Health England upiera się, że bezpieczeństwo i skuteczność podawanych do nosa szczepionek przeciw grypie zostały udowodnione. Lecz naukowcy, którzy dokonali przeglądu danych na temat tej szczepionki, doszli do odmiennych wniosków. W 2012 r. Cochrane Collaboration opublikowało przegląd 75 badań i 300 tys. obserwacji szczepionek przeciwgrypowych, również takich, które zawierały wirusy atenuowane lub inaktywowane14.

Jak stwierdzili autorzy przeglądu, "niewiele jest wiarygodnych dowodów dotyczących szczepionek przeciwko grypie, są za to dowody powszechnej manipulacji wnioskami".

"Nie było możliwości analizy bezpieczeństwa szczepionek na podstawie badań z powodu braku standaryzacji podawanych informacji", napisano dalej w raporcie.

"Znaleziono bardzo mało informacji na temat bezpieczeństwa szczepionek inaktywowanych"14.

Później, gdy NHS zaczęło już szczepić miliony dzieci aerozolem podawanym do nosa, Tom Jefferson, główny autor przeglądu Cochrane, wyznał dziennikarzowi, dlaczego nie mógł poprzeć tej decyzji:

- Szczepionki przeciwko grypie to sprawa marketingowa, a nie naukowa. Mamy bardzo mało badań i mnóstwo dowodów obserwacyjnych bardzo marnej jakości. Przedstawiliśmy dowody świadczące o wyraźnej stronniczości w raportach na ten temat, lecz rząd w dalszym ciągu je ignoruje15.

Artykuł należy do raportu
Jakich faktów na temat szczepień nie ujawniają władze?
Zobacz cały raport
Wczytaj więcej
Zapisz się i odbierz wybrany magazyn gratis!
Zapisz się i odbierz prezent
Nasze magazyny