Jesteś terapeutą?




Depresja - choroba tarczycy?

Użycie antydepresantów rośnie w zawrotnym tempie, a tymczasem Celeste McGovern postanowiła zgłębić niekonwencjonalną teorię psychiatryczną, w myśl której to tarczyca, a nie mózg ponosi odpowiedzialność za nasze zdrowie psychiczne.

29 październik 2016 Artykuł na: 17-22 minuty
psychologia psychika tarczyca

Od roku 2000 użycie leków przeciwdepresyjnych na całym świecie systematycznie wzrasta. W przodujących pod względem ilości przepisywanych antydepresantów Stanach Zjednoczonych, kolebce reklam farmaceutycznych adresowanych bezpośrednio do klienta, w każdym miesiącu ponad 14% populacji, w tym co czwarta kobieta w wieku 40-60 lat, przyjmuje lek przeciwdepresyjny na receptę.

Jakie testy należy wykonać

Przeprowadzenie tych badań pomoże ustalić, czy w Twoim organizmie występuje nierównowaga, będąca przyczyną depresji lub innych objawów psychicznych.

Funkcjonowanie tarczycy ma zasadnicze znaczenie dla zdrowia ogólnego, ale większość lekarzy zaleca tylko testy hormonu stymulującego tarczycę (TSH), przez co łatwo można przeoczyć liczne problemy związane z tym gruczołem. Kelly Brogan zaleca dokładniejsze zbadanie funkcjonowania tarczycy, umożliwiające również wykrycie, czy nie podlega ona atakom autoimmunologicznym.

• TSH: wartość optymalna: poniżej 2 μj.m/ml

• swobodne T4: wartość optymalna: powyżej 1,1 ng/dl

• swobodne T3: wartość optymalna: powyżej 3,0 pg/ml • odwrotne T3: wartość optymalna: stosunek RT3:FT3 mniejszy niż 10:1

• przeciwciała przeciwko peroksydazie tarczycowej (a-TPO): wartość optymalna: poniżej 4 j.m./ml lub negatywna

• przeciwciała przeciwko tyreoglobulinie (a-TG): wartość optymalna: poniżej 4 j.m./ml lub negatywna

W przypadku problemów z tarczycą Kelly Brogan radzi, by zamiast przyjmowania syntetycznych leków tarczycowych zmodyfikować dietę i zasięgnąć u lekarza informacji o suszonych ekstraktach tarczycy zwierzęcej.

  • Poziom witaminy B12 w surowicy krwi. Witamina ta jest prawdziwą gwiazdą wśród antydepresantów, chroniącą mózg i układ nerwowy, a także regulującą cykl snu, nastrój oraz układ odpornościowy. Objawy jej niedoboru mogą przypominać objawy niedoczynności tarczycy, a poważny niedobór może wywoływać depresję, urojenia, utratę pamięci, zanik smaku i węchu, splątanie i otępienie.

40% spośród nas cierpi na niedobór witaminy B12, warto więc poprosić lekarza o zbadanie jej poziomu we krwi. Uważa się go za zbyt niski, jeżeli spada poniżej 150-200 pg/ml. Kelly Brogan zaleca dążenie do optymalnej wartości 600 pg/ml lub wyższej.

  • Test białka C-reaktywnego (CRP). Mierzy on odpowiedzi zapalne w organizmie. Idealna wartość powinna mieścić się pomiędzy 0,00 a 1,0 mg/l.
  • Witamina D. U większości osób występuje niedobór tej "witaminy słońca", i to nie tylko ze względu na niedostatek światła słonecznego, lecz także z powodu uszkodzeń wątroby. Suplementacja może okazać się pomocna, jeżeli test 25(OH)D wykaże wartość poniżej optymalnego zakresu 50-80 ng/ml.
  • Test hemoglobiny A1c. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje ten test poziomu cukru we krwi, a lekarze zlecają go dorosłym pacjentom z objawami cukrzycowymi. Wyniki powinny mieścić się w zakresie 4,8-5,2%, ale anemia i odwodnienie mogą je zafałszować.

W Polsce jest nieco lepiej, choć i nas nie ominął ogólnoświatowy wzrost liczby przypadków depresji: szacuje się, że cierpi na nią 10% rodaków. W przypadku samych leków należących do grupy SSRI, najczęściej stosowanych w kraju środków przeciwdepresyjnych, w ubiegłym roku lekarze wypisali recepty na ok. 7 mln opakowań, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w 2008 r. Kolejne 10 mln opakowań to inne leki przeciwdepresyjne.

Alarmujące tempo wzrostu tego zjawiska znajduje odzwierciedlenie w poziomie wydatków na leki psychiatryczne. Pomiędzy rokiem 1985 a 2007 amerykańskie wydatki na same tylko leki przeciwdepresyjne i przeciwpsychotyczne wzrosły z 503 mln do ponad 24 mld dolarów rocznie. Wydatki brytyjskiej Narodowej Służby Zdrowia (NHS) w ciągu roku wzrosły o 33,6%, osiągając wartość 282 mln funtów w roku 2014. Z kolei w Polsce ich sprzedaż co roku rośnie o ok. 5%.

Mogłoby się wydawać, że na świecie zapanowała plaga chorób psychicznych, lecz coraz częściej słychać głosy oskarżające o tę epidemię samych psychiatrów oraz przemysł farmaceutyczny, opętany marketingowym szaleństwem sprzedaży leków psychiatrycznych.

Ostatnio do tej krytyki przyłączyła się Kelly Brogan, nowojorska lekarz-psychiatra, specjalizująca się w terapii kobiet. W swej najnowszej książce, "A Mind of Your Own" (Harper Wave, 2016), atakuje ona przedstawicieli własnej profesji za uparte podtrzymywanie błędnej teorii o serotoninie jako przyczynie depresji i lekach mających usunąć "nierównowagę chemiczną" w mózgu, przy jednoczesnym pomijaniu prawdziwych fizjologicznych przyczyn schorzeń psychicznych.

- Depresja nie jest chorobą - twierdzi Brogan, praktykująca psychiatrię i integracyjną medycynę holistyczną na Manhattanie. - Depresja to jedynie objaw, sygnał, że gdzieś w organizmie zachwiana została równowaga lub pojawiło się schorzenie wymagające leczenia.

Jej zdaniem prawdziwa fizjologiczna przyczyna leżąca u podłoża kobiecej depresji, złego samopoczucia, lęku, spadku libido i uczucia wyczerpania nie kryje się wcale w mózgu, lecz znacznie częściej okazuje się być nierozpoznanym i nieleczonym zaburzeniem funkcji tarczycy.

Z tego powodu Kelly Brogan krytycznie wypowiada się na temat konwencjonalnego stosowania leków przeciwdepresyjnych, podkreślając, że do dziś nie dowiedziono słuszności teorii "chemicznej nierównowagi".

Hipoteza serotoniny

W myśl ogólnej teorii propagowanej przez firmy farmaceutyczne od końca lat 80., niedobór pewnych neuroprzekaźników (chemicznych kurierów) w synapsach, czyli maleńkich szczelinach pomiędzy neuronami, zakłóca przekazywanie impulsów nerwowych, a to z kolei prowadzi do depresji. W tę teorię uwierzyła większość pacjentów, a najwyraźniej także wszyscy lekarze przepisujący coraz więcej selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI).

W rzeczywistości jednak, jak ujął to neurolog Joseph Coyle z Harvard Medical School, cytowany przez Scientific American w 2014 r., "nierównowaga chemiczna to koncepcja w stylu minionego stulecia. Te sprawy są znacznie bardziej skomplikowane"1.

Fakt, że antydepresantom zdarza się czasem poprawiać samopoczucie chorych, uznawany jest za potwierdzenie tworzonego przez reklamy wrażenia, jakoby to właśnie niedobór serotoniny był przyczyną zaburzeń. Jak zaznacza cytowane czasopismo, "to, że lek łagodzi objawy choroby, nie musi oznaczać, że objawy te były skutkiem zakłóceń chemicznych, które lek skorygował. Aspiryna łagodzi bóle głowy, ale przyczyną bólów głowy nie jest niedobór aspiryny"1.

Gdyby depresja była po prostu wynikiem nierównowagi chemicznej, skuteczność leków przeciwdepresyjnych byłaby znacznie wyższa. Psychiatra Michael Gitlin z University of California w Los Angeles wykazał w artykule przeglądowym z roku 2009, że 1/3 pacjentów cierpiących na depresję nie odczuwa poprawy po zastosowaniu antydepresantów, a wśród pozostałych chorych w wielu przypadkach poprawa jest nieznaczna i depresja trwa nadal1.

W jednym z amerykańskich badań 65% nieleczonych pacjentów z depresją doświadczyło całkowitego ustąpienia choroby w ciągu około 3 miesięcy, podczas gdy w grupie przyjmującej leki przeciwdepresyjne wyleczenie trwało niemal dwukrotnie dłużej2.

Badania przesiewowe pacjentów z depresją przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 15 miastach na całym świecie pokazały, że osoby, które nie miały kontaktu z lekami psychiatrycznymi, były "w znacznie lepszym stanie" niż te, które przyjmowały takie leki, a objawy depresji u tych pierwszych były "łagodniejsze" i mniej liczne3.

Skutki uboczne

Kelly Brogan jest bardzo zaniepokojona tym, że "jak wielokrotnie wykazały długofalowe badania naukowe, antydepresanty pogarszają przebieg choroby psychicznej - nie mówiąc już o związanym z ich użyciem ryzyku uszkodzenia wątroby, wystąpienia krwawień, przyrostu wagi ciała, dysfunkcji seksualnych i obniżenia zdolności poznawczych".

Jak wykazał przegląd skutków ubocznych leków przeciwdepresyjnych z 2008 r., aż 86% pacjentów doświadczyło przynajmniej jednego z tych niepożądanych działań4.

Jak na ironię, jednym z najszerzej znanych skutków ubocznych antydepresantów jest ich powiązanie z samobójstwami. Związek ten udokumentowany został na tyle dokładnie, że amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) w 2004 r. zobowiązała producentów do umieszczania na opakowaniach ostrzeżenia w czarnej ramce o tym, że antydepresanty "zwiększają ryzyko myśli i zachowań samobójczych u dzieci, nastolatków i młodych osób dorosłych".

Zdaniem Kelly Brogan "najmroczniejszym sekretem" psychiatrii jest fakt, że leki przeciwdepresyjne uzależniają silniej i są trudniejsze do odstawienia niż alkohol czy opiaty. The Handbook of Chronic Depression opisuje ten "zespół odstawienny" jako efekt środków krótko działających lub skutek nagłego przerwania przyjmowania leków.

Pojawiają się wtedy objawy grypopodobne, takie jak złe samopoczucie, ból mięśni, nudności, zaburzenia równowagi, ból głowy, a czasami również objawy neurologiczne, jak np. niepewny krok, uczucie bólu, pieczenia lub mrowienia przy lekkim dotknięciu skóry, drżenia oraz zawroty głowy5.

 Usuń z diety głównych sprawców obniżenia nastroju:

• gluten (w pszenicy, jęczmieniu i życie)

• przetworzony cukier (cukier rafinowany, syrop kukurydziany z dużą zawartością fruktozy, sztuczne słodziki)

• żywność genetycznie modyfikowaną i skażoną pestycydami

• przetworzone oleje roślinne, zawierające niezdrowe tłuszcze

• kazeinę (białko zawarte w produktach mlecznych)

- Te leki wytwarzają chemiczną nierównowagę w mózgu, co pomaga przeistoczyć pacjenta stosującego je po raz pierwszy w długofalowego użytkownika, a nierzadko i w nabywcę kilku różnych leków naraz - mówi Robert Whitaker, cieszący się dużym uznaniem autor książki "Anatomy of an Epidemic" (Crown, 2010). - Jednocześnie leki psychiatryczne, zakłócając normalne funkcjonowanie, często są przyczyną problemów fizycznych i psychicznych, co otwiera drogę do polifarmakoterapii.

I tak osoba przygnębiona otrzymuje receptę na antydepresanty, ale wkrótce będzie potrzebować środków, które pomogą jej zasnąć w nocy.

Obserwując katastrofalny wpływ tego schematu na setki jej pacjentek, Brogan zachęca kobiety, by sprawdziły, czy są istotnie chore psychicznie, czy też dolega im coś zupełnie innego. Jakie toksyny sieją spustoszenie w ich układzie hormonalnym? Czy pożywienie rzeczywiście odżywia je, czy też podsyca stany zapalne i pozbawia organizm energii oraz substancji odżywczych? Być może jakieś aspekty ich stylu życia przyczyniają się do pogłębienia problemu, a jeśli tak, to w jaki sposób można temu zaradzić?

Wprawdzie takie czynniki jak smutek czy traumatyczne przeżycia mogą bez wątpienia przechylać szalę emocji, jesteśmy jednak wyposażeni w zdolności przezwyciężania skutków zdarzeń życiowych. Jeśli to nam się nie udaje lub do naszego życia wkrada się depresja, Kelly Brogan radzi dokładniej przyjrzeć się hormonom, szczególnie tym, które produkowane są przez tarczycę - gruczoł o kształcie motyla, umiejscowiony u podstawy szyi - i odpowiadają za regulację przemiany materii, a także mają wpływ na odporność, detoksykację organizmu oraz funkcje poznawcze. Warto również zwrócić uwagę na działanie insuliny - hormonu regulującego poziom cukru we krwi.

Zaburzenia funkcjonowania tarczycy

Bibliografia

  1. Arkowitz H, Lilienfeld SO. ‘Is Depression Just Bad Chemistry?’ Scientific American Mind, 1 March 2014
  2. J Nerv Ment Dis, 2006; 194: 324–9
  3. Br J Gen Pract, 1998; 48: 1840–4
  4. Dialogues Clin Neurosci, 2008; 10: 409–18
  5. Alpert JE, Fava M, eds. Handbook of Chronic Depression. New York, NY: Marcel Dekker, 2004: 411–46
  6. Br Med J, 1949; 2: 555–62
  7. Encephale, 2004; 30: 267–75
  8. Eur J Endocrinol, 1998; 138: 1–9; Mol Biol Rep, 2014; 41: 2419–25
  9. J Thyroid Res, 2012; 2012: 590648
  10. J Obstet Gynecol Neonatal Nurs, 2013; 42: E26–32
  11. Arch Gen Psychiatry, 1993; 50: 387–93

Kelly Brogan przypomina, że rolę tarczycy w zachowaniu zdrowia mózgu odkryto już ponad 100 lat temu. W 1888 r. na spotkaniu Komitetu Towarzystwa Klinicznego w Londynie ustalono związek pomiędzy niedoczynnością tarczycy a opóźnieniem procesów poznawczych, wiązanym z chorobami psychicznymi w postaci melancholii, przewlekłej manii oraz otępienia6.

Receptory hormonów tarczycy, skoncentrowane w różnych obszarach mózgu, modyfikują ekspresję genów kodujących mielinę i inne białka uczestniczące w budowie nerwów, ich funkcjonowaniu i przekazywaniu sygnałów7.

- Jak wiele z tego, co nazywamy chorobami psychicznymi, jest w istocie wywoływane przez tarczycę? - pyta Brogan, zaznaczając jednocześnie, że kłopot polega na tym, iż standardowe testy hormonu stymulującego tarczycę, czyli tyreotropiny (TSH) nie umożliwiają dokładnej oceny rzeczywistego funkcjonowania tego gruczołu.

W jednym z francuskich badań u 52% pacjentów z oporną na leczenie depresją stwierdzono subkliniczną (utajoną) niedoczynność tarczycy, czyli zbyt niski poziom uwalnianych przez nią hormonów przy prawidłowym poziomie TSH, co podkreśla wagę testów dotyczących innych parametrów niż tylko TSH7.

Przegląd badań hormonów tarczycy u pacjentów z depresją wykazał, że w przybliżeniu 1/4 badanych miała podwyższony poziom tyroksyny (T4), przy czym stwierdzono istnienie korelacji pomiędzy ciężkością depresji a poziomem T4 we krwi8.

Co więcej, nawet 1 na 5 pacjentów z depresją wykazuje obecność przeciwciał przeciwtarczycowych (sugerujących odpowiedź autoimmunologiczną wobec gruczołu tarczycy), podczas gdy w populacji ogólnej odsetek ten wynosi tylko 5-10%9. Nawet gdy poziom TSH uznany jest za dopuszczalny, obecność autoprzeciwciał tarczycowych podwyższa ryzyko depresji poporodowej i napadów gniewu u kobiet ciężarnych10.

Kelly Brogan przytacza jeszcze wyniki 6 randomizowanych badań z kontrolną grupą placebo, które wykazały, że suplementacja hormonami tarczycy u kobiet niereagujących na leki przeciwdepresyjne poprawia niedostateczną skuteczność tych leków. Jedno z tych badań dowiodło, że trójjodotyronina (T3), która powstaje z T4, równie skutecznie jak lit redukuje intensywność objawów u pacjentów z depresją niereagujących na antydepresanty trójcykliczne, nie wywołując przy tym niepożądanych skutków ubocznych, jakie są konsekwencją stosowania tych leków11.

Jak objaśnia Kelly Brogan, leczenie nadmiernie obciążonej lub niewydolnej tarczycy polega na dostosowaniu sygnałów docierających do niej z organizmu. Aby to osiągnąć, nie wystarczy wyregulowanie jednego neuroprzekaźnika czy nawet całej ich grupy w mózgu. Przede wszystkim należy dostarczyć organizmowi to, czego potrzebuje w kategoriach bogatego w składniki odżywcze pożywienia, umożliwiającego leczenie, a jednocześnie usunąć środowiskowe czynniki stresogenne, jak np. toksyny chemiczne.

Wczytaj więcej
Cat icon
Znajdź terapeutę i uzyskaj pomoc
Zgodnie ze swoimi potrzebami medycyny holistycznej
Close icon
Nasze magazyny