Jesteś terapeutą?

Medycyna chińska i niepłodność. Krok 4: oczyszczanie organizmu

Magda przeszła długą drogę, od kiedy usłyszała w gabinecie ginekologa przygnębiającą diagnozę: niepłodność idiopatyczna, czyli o nieustalonym podłożu. 

18 październik 2018
Artykuł na: 38-48 minut ciąża dziecko medycyna naturalna sex
Zdrowe zakupy

Towarzyszę mojej przyjaciółce od samego początku tej podróży. Sądziłam, że pomoc psychologa i zwrócenie się ku medycynie alternatywnej przyniesie szybkie rozwiązanie jej problemów. Okazało się jednak, że przekroczenie progu gabinetu specjalisty praktykującego tradycyjną medycynę chińską to nie koniec, ale początek wielkich zmian w życiu Magdy.

Zrozumiałyśmy, co oznacza medycyna holistyczna, czyli całościowe podejście do pacjenta. Magda odzyskała równowagę wewnętrzną i spokój, zmieniła całkowicie swoją dietę i rozpoczęła leczenie ziołami. Jej lekarz ginekolog był zadziwiony postępami, jakie poczyniła przez tych kilka miesięcy. Wyraźnie schudła, z optymizmem patrzyła w przyszłość. Co ważne, uregulował się jej cykl menstruacyjny. Zmiany widoczne gołym okiem przełożyły się na wyniki badań laboratoryjnych. Poziom hormonów Magdy był coraz bardziej zbliżony do normy, a inne parametry wskazywały na to, że jest zdrowa jak ryba.

Kolejnym krokiem wielkiej zmiany było oczyszczenie organizmu. Detoksykacja przeprowadzana według zaleceń tradycyjnej medycyny chińskiej jest złożonym procesem, który nie ogranicza się tylko do zastosowania konkretnego specyfiku, diety czy zabiegu. To kompleksowa filozofia postępowania w taki sposób, by nie tylko usunąć z organizmu to, co zbędne, ale też uświadomić sobie, czego unikać w przyszłości - w przeciwnym razie proces detoksykacji pójdzie na marne. Magdzie miała przyświecać taka oto myśl:"przestań się truć, nie daj się truć i poznaj swojego wroga"1.

Niepłodność: przestań się truć

Oczyszczanie organizmu należy zacząć od... unikania kontaktu z toksynami. To pierwsza zasada. "Jeśli nie możemy wyeliminować wszystkiego, co nam szkodzi, zróbmy przynajmniej to, na co mamy wpływ" - mówił Magdzie lekarz. Zmiana diety, czyli rezygnacja z żywności wysokoprzetworzonej, pełnej sztucznych barwników, polepszaczy smaku, utrwalaczy i chemicznych dodatków, była wstępem do tego etapu leczenia. Świadomy wybór warzyw, owoców i mięsa z upraw i hodowli ekologicznych pozwolił jej na uniknięcie zagrożenia, jakim są pozostałości tych środków w pożywieniu1. Po latach zatruwania organizm Magdy mógł wreszcie odetchnąć z ulgą, odciążony od konieczności metabolizowania całej gamy niepotrzebnej chemii.

Ale pokarmy i napoje to niejedyne źródło toksyn trafiających do ustroju. Temat używek nie dotyczył Magdy, niemniej jest faktem, że wiele kobiet pragnących zostać matkami nie rezygnuje ani z palenia papierosów, ani z picia alkoholu. Obciążający wątrobę alkohol jest uważany przez lekarzy medycyny chińskiej za jedną z głównych przyczyn zaburzeń przepływu energii przez ten ważny narząd1,2. Zmiany, jakich metabolity alkoholu dokonują w mózgu, to z kolei przyczyna złego samopoczucia i braku równowagi wewnętrznej3. Co gorsza, nerki, najważniejszy narząd zawiadujący płodnością kobiety, musi sobie poradzić z przefiltrowaniem krwi i usunięciem alkoholu z organizmu. Jeśli chodzi o szkodliwy wpływ alkoholu na metabolizm, dokładnie już zbadany przez naukowców, istnieje oczywista zgodność medycyny Dalekiego Wschodu i zachodniej4.

Alkohol etylowy zostaje utleniony w komórkach wątroby do aldehydu oraz kwasu octowego i to właśnie te metabolity wprowadzają hepatocyty (komórki wątroby) w stres oksydacyjny, z którym organizm nie może sobie poradzić i w związku z tym nie nadąża z usuwaniem wolnych rodników tlenowych uszkadzających komórki. Na szczęście nawet wtedy, gdy kobieta w przeszłości nadużywała alkoholu, jej wątroba może się odbudować, ponieważ komórki wątroby bardzo szybko się regenerują. Warunek jest jeden - odstawić alkohol3

Nie mniejszym wrogiem płodności jest dym tytoniowy. Według statystyk co trzecia paląca papierosy kobieta jest bezpłodna, choć nie występują u niej inne choroby czy przesłanki do tego, by nie mogła zajść w ciążę. Toksyny znajdujące się we wdychanym dymie osiadają w pęcherzykach płucnych, co utrudnia oddychanie, prowadząc do stanu permanentnego niedotlenienia organizmu, a w konsekwencji do upośledzenia metabolizmu. Szkodliwe substancje przedostają się także do krwi i wraz z nią docierają do każdego zakamarka ciała, zatruwając organizm. Skutkiem palenia mogą być zaburzenia wydzielania hormonów sterujących płodnością, stany zapalne w obrębie narządów rodnych oraz zmiany lepkości śluzu pochwowego, praktycznie uniemożliwiające przedostanie się plemnika do komórki jajowej. Dym papierosowy uszkadza ponadto DNA komórek jajowych.

Palenie papierosów może prowadzić również do poronień samoistnych we wczesnej ciąży lub zaburzać rozwój płodu5,6. Medycyna chińska w zakłóceniach przepływu qi przez płuca upatruje przyczyn złego samopoczucia, smutku i depresji, które często towarzyszą niepłodnym kobietom. Nietrudno połączyć to z niedotlenieniem mózgu, który jest przecież głównym odbiorcą tlenu i bez niego bardzo szybko zaczyna zawodzić. U osób cierpiących na choroby płuc i układu oddechowego częściej rozwijają się także choroby neurologiczne i depresja1,7. Według tradycyjnej medycyny chińskiej uzależnienie od używek zniewala umysł, nie pozwalając na swobodny przepływ energii qi i zaburzając równowagę w organizmie1.

Woda jest najważniejsza

To dzięki niej możemy wypłukać z organizmu toksyny, metale ciężkie i pozostałości leków. Większość z tych szkodliwych substancji trafia za pośrednictwem krwi do naszych nerek, skąd zostają usunięte wraz z moczem, a pozostałych nasz organizm pozbywa się przez błony śluzowe, przewód pokarmowy oraz skórę - razem z potem. Wszystkie te procesy oczyszczania potrzebują wody. Jest ona także niezbędna do prawidłowego metabolizmu i utrzymania w organizmie homeostazy (równowagi). Najlepsza jest woda mineralna, którą według zaleceń lekarzy powinniśmy pić w ilości około 2 litrów dziennie1

Niepłodność: nie daj się truć

Specjalista medycyny chińskiej wytłumaczył Magdzie, jak wielki wpływ na jej zdrowie ma otoczenie. Zalecił jej unikanie kontaktu z osobami palącymi papierosy i przebywania w pomieszczeniach, w których się pali. Dym blokuje bowiem przepływ energii qi i zaburza równowagę yin i yang1.

Według badań opublikowanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) bierne palenie jest tak samo szkodliwe dla człowieka, jak czynne, oraz w takim samym stopniu odpowiada za choroby układu krążenia i układu oddechowego - może prowadzić nawet do śmierci8

Z badań opublikowanych przez Oxford University na łamach "Journal of the National Cancer Institute" wynika, że szkodliwy wpływ biernego palenia na nasze zdrowie może utrzymywać się nawet do 15 lat i dopiero po tym czasie ryzyko zachorowania na raka płuc nie jest już większe niż w przypadku osób unikających dymu tytoniowego9. Dla kobiety starającej się o dziecko przebywanie w otoczeniu osób, które palą, jest tak samo szkodliwe, jak palenie papierosów. Energia qi przepływa przez nasze ciało, a także krąży w otaczającej nas przestrzeni. Przenika do wnętrza naszego organizmu z każdym oddechem. Jeśli napotyka przeszkody, gromadzi się, a taki zastój zamienia ją w sha, złą energię, która zaburza równowagę otaczającego nas świata i negatywnie wpływa na nasze zdrowie. Środowisko, w którym żyjemy, jest według tradycyjnej medycyny chińskiej nierozerwalnie połączone z naszym wnętrzem, a obie te rzeczywistości przenikają się, wywierając na siebie wpływ10.

Dlatego specjalista medycyny chińskiej zwrócił uwagę Magdy na jeszcze jedno zagrożenie, czyli smog - zmorę naszych czasów. Czym on jest? To szkodliwe substancje zawieszone w pyle unoszącym się w powietrzu. Osadzają się na błonach śluzowych i przedostają do krwiobiegu, czemu sprzyja zwłaszcza wilgotne powietrze. Pyły drażnią bezpośrednio układ oddechowy, utrudniają oddychanie, a w skrajnych przypadkach mogą doprowadzić nawet do śmierci.

Kobieta planująca ciążę musi więc unikać wychodzenia na dwór, jeśli stężenie pyłów w powietrzu przekracza dopuszczalne normy. Dzięki odpowiednim aplikacjom w telefonie i centrom ostrzegania wszyscy mamy teraz dostęp do informacji o naszym otoczeniu11. Aby oczyścić powietrze w mieszkaniu i umożliwić energii prawidłowy przepływ, filozofia Wschodu zaleca wietrzenie pomieszczeń oraz uprawianie zielonych roślin, które działają jak naturalny filtr. Zadbane rośliny przyciągają do siebie energię qi. W zielonym domu nie zamieszka sha. Magda zaczęła się zastanawiać, czy jej roślinki na parapetach to wystarczająca ochrona przed zanieczyszczonym powietrzem, zwłaszcza że niejednokrotnie dostawała ostrzeżenia na telefon o smogu zalegającym nad miastem10. Jak zatem uniknąć zagrożenia, na które praktycznie nie mamy wpływu? Tutaj z pomocą tradycyjnej medycynie chińskiej przychodzi technika.

Specjalista opiekujący się moją przyjaciółką pozytywnie odniósł się do oczyszczaczy powietrza i masek antysmogowych. Zbliżająca się zima, pora, w której częściej pojawia się nad miastem zabójczy smog, skłoniła Magdę do zakupu chroniącej przed nim maski i... kilku dodatkowych roślin.

Niepłodność: zang i fu - uzupełniające się pary

Podczas kolejnej wizyty w gabinecie specjalisty dowiedziałyśmy się, że tradycyjna medycyna chińska wskazuje na potrzebę oczyszczenia organizmu na trzech poziomach: jelit, nerek i wątroby. To właśnie te trzy organy, w których zachodzą przemiany wszystkiego, co dostarczamy do organizmu wraz z pożywieniem, oraz tego, co samoistnie przedostaje się do naszego ciała z otoczenia, są kluczowe w procesie przywracania kobiecie płodności. Stanowią jednocześnie ważne meridiany w ciele człowieka i tylko wtedy, gdy są oczyszczone z toksyn, gwarantują swobodny przepływ energii qi1.

W tradycyjnej medycynie chińskiej organy człowieka podzielono na pary, w których jeden ze składników jest w mocy energii yin, a drugi w mocy yang. Zang to organy energii yin: serce, wątroba, śledziona, płuca, nerki. Ich zadaniem jest magazynowanie energii qi i krwi.

Organami fu, do których zalicza się jelito cienkie, jelito grube, pęcherz moczowy, pęcherzyk żółciowy i żołądek, zarządza energia yang. Odpowiadają one za przesyłanie energii, trawienie i wchłanianie wszelkich substancji. Magda musiała zdobyć tę wiedzę, by zrozumieć istotę detoksykacji. Lekarz medycyny chińskiej od początku terapii dążył do tego, aby pacjentka nie tylko mu ufała i stosowała się do zaleceń, ale też rozumiała, co dzieje się w jej organizmie, czyli mogła z nim współpracować12.

Jelita w tradycyjnej medycynie chińskiej

Gdy lekarz medycyny chińskiej powiedział Magdzie, że jej emocje rodzą się w jelitach, popatrzyła na niego z niedowierzaniem. W jaki sposób mózg i jelita, organy oddalone od siebie w ciele i pełniące tak odmienne funkcje, mogą być ze sobą połączone? Medycyna Wschodu łączy w parę jelito cienkie i serce. To w sercu rodzą się emocje i to ono wpływa na postępowanie człowieka. Zadaniem tego organu jest także rozprowadzanie w organizmie krwi, która z kolei jest nośnikiem energii qi. Jelita są zaś miejscem oddzielania tego, co dobre dla naszego ciała, od tego, co szkodliwe i zbędne, stanowią ochronę przed złą energią, starającą się wniknąć do naszego ciała1.

Zgłębiłyśmy wraz z Magdą ten temat i zaczęłyśmy sprawdzać, co medycyna zachodnia mówi o zadziwiających połączeniach, jakie skrywa nasz organizm. Dowiedziałyśmy się, że procesy psychiczne i emocjonalne, przypisywane przez medycynę Wschodu sercu, zachodzą tak naprawdę w mózgu, a serce jest jedynie pompą tłoczącą krew. Jelita zamieszkują zaś miliony bakterii, których zadaniem jest trawienie pokarmów, wytwarzanie witamin, ochrona organizmu przed zakażeniami oraz osłona przewodu pokarmowego. Jaki mógłby być zatem związek pomiędzy tymi organami? W 2014 r. na łamach "Journal of Medicinal Food" opublikowano metaanalizę, z której wynikało, że bakterie obecne w jelitach mają bezpośredni wpływ na nasz układ nerwowy, w tym mózg.

Leo Galland, lekarz internista zajmujący się medycyną holistyczną, zebrał dostępne badania naukowe i wskazał trzy sposoby, które umożliwiają mikrobiocie jelitowej kontrolowanie układu nerwowego:

  • składniki ścian komórkowych bakterii wyzwalają reakcje układu odpornościowego, prowadzące nawet do autoagresji, której skutkiem mogą być choroby autoimmunologiczne i degeneracyjne, a także stany zapalne. Jeśli rozwijają się one w mózgu, upośledzają jego funkcjonowanie;
  • produkty przemian metabolicznych bakterii oddziałują na organizm jak neurotoksyny, zaburzając pracę obwodowego i centralnego układu nerwowego;
  • bakterie jelitowe mogą bezpośrednio pobudzać zakończenia nerwowe w jelitach i tym samym poprzez nerw błędny przesyłać sygnały do ośrodkowego układu nerwowego. W ten sposób mikroflora jelitowa może kontrolować regulację hormonalną na osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, odpowiedzialną za stres, regulację snu, nastrój, zdolności poznawcze i pamięć. A ponieważ osie regulacji hormonalnej w organizmie są ze sobą powiązane, zaburzenia na jednej z nich destabilizują cały organizm1,13.

Zatem słowa lekarza medycyny chińskiej okazały się prawdą. Pozornie niepołączone ze sobą organy stanowiły jedność, a występujące między nimi zależności okazały się o wiele bardziej skomplikowane, niż myślałyśmy.

Wątroba w tradycyjnej medycynie chińskiej

Tradycyjna medycyna chińska widzi w wątrobie, połączonej w parę z pęcherzykiem żółciowym, organ sterujący owulacją. To właśnie wątroba odpowiada za regulację przepływu krwi do macicy i transport hormonów, zawiadując tym samym cyklem menstruacyjnym kobiety. Wątroba może zmieniać kierunek przepływu energii qi w ten sposób, że płynie ona z macicy lub do niej, co wpływa na płodność1. A jak to widzi medycyna Zachodu? Wątroba to centrum metaboliczne naszego organizmu, pełniące dodatkowo funkcję detoksykacyjną, filtracyjną i magazynującą.

W odniesieniu do płodności organ ten odgrywa niezwykle ważną rolę w syntezie hormonów steroidowych (testosteron, progesteron, estrogen), dostarcza bowiem do ich produkcji szkielet steroidowy, pochodzący z metabolizowanego cholesterolu. Filtruje krew, usuwając z niej szkodliwe produkty przemiany materii oraz toksyny, które przedostały się do organizmu, a także pozostałości przyjmowanych leków. Wytwarza i magazynuje białka, witaminy i enzymy, przechowuje żelazną rezerwę glukozy w postaci glikogenu. Wydziela także żółć, która jest enzymem trawiennym uwalnianym z pęcherzyka żółciowego, dzięki któremu trawimy tłuszcze będące głównym źródłem energii dla naszego organizmu14.

Fot. Pixabay / Bellezza87

Nerki w tradycyjnej medycynie chińskiej

Dla lekarza medycyny chińskiej nerki są jednym z najważniejszych narządów spośród odpowiedzialnych za regulację płodności kobiety. To właśnie one decydują o tym, kiedy u dziewczynki zaczyna się okres dojrzewania, a także wpływają na jej płodność i przesądzają, w jakim wieku, jako dojrzała kobieta, wejdzie ona w okres menopauzy. Magazynują energię qi, regulują równowagę yin i yang oraz usuwają z organizmu substancje szkodliwe1. A jakie jest stanowisko medycyny Zachodu? Otóż nerki to narząd filtrujący krew, którego zadaniem jest pozostawienie w krwiobiegu substancji odżywczych, a wydalenie zbędnych produktów przemiany materii oraz toksyn. Ważną funkcję pełni także pęcherz moczowy, do którego spływa mocz wytworzony w nerkach. Ujście cewki moczowej znajduje się bowiem w przedsionku pochwy, a tak bliskie anatomiczne sąsiedztwo z układem rozrodczym sprawia, że wszelkie stany zapalne nerek i pęcherza jemu również zagrażają. Częstą przyczyną wczesnych poronień jest właśnie zapalenie układu moczowego.

Niezwykle ważne są też nadnercza, niewielkie gruczoły ściśle związane z nerkami. Hormony przez nie wytwarzane regulują metabolizm organizmu, a poprzez współpracę z innymi gruczołami dokrewnymi i osiami regulacji hormonalnej wpływają także na regulację płodności4,15

Ponieważ u Magdy zdiagnozowano zablokowanie przepływu krwi przez tętnicę bao-mai, czego następstwem było ograniczenie ilości qi dopływającej do narządów rodnych, należało oczyścić organy zawiadujące w jej ciele energiami. Już wiedziałyśmy, dlaczego dotyczyło to nerek, wątroby i jelita. Kolejnym krokiem było poznanie wroga, który powinien zostać wyrzucony z ciała Magdy.

Picie na czczo szklanki wody z łyżką octu jabłkowego przyczynia się do utrzymania równowagi kwasowo-zasadowej w przewodzie pokarmowym

Niepłodność: toksyny wokół nas

Postanowiłyśmy przyjrzeć się najgroźniejszym toksynom, które niszczą nasze zdrowie.

Metale ciężkie to szkodliwy, ale niestety już stały element naszego zindustrializowanego otoczenia. Arsen, cynk, kadm, miedź, rtęć, ołów, nikiel, mangan, żelazo i srebro trafiają do naszego organizmu wraz z zanieczyszczonym nimi pokarmem, wodą i powietrzem. Są obecne w kosmetykach, chemii gospodarczej, farbach i artykułach AGD. Pomijając przypadki ciężkich, nagłych zatruć kumulują się latami w naszym ciele i zaburzają metabolizm komórek. Uszkodzone lub źle funkcjonujące komórki uniemożliwiają prawidłową pracę poszczególnych narządów, a to z kolei zaburza homeostazę całego organizmu. Niektóre z metali ciężkich trwale uszkadzają DNA komórek i mogą być przyczyną rozwoju nowotworów16.

Dodatki do żywności latami kumulujące się w organizmie również zaburzają pracę narządów. Badania japońskich naukowców z Hirosaki University wykazały, że powszechnie stosowany jako dodatek do żywność glutaminian sodu E621 może uszkadzać wzrok. W eksperymencie przeprowadzonym na szczurach wykazano, że szkodliwe działanie E621 często daje o sobie znać dopiero po wielu latach. Sztuczne barwniki mogą z kolei wywoływać alergię i reakcję zapalną, a także wpływają negatywnie na nasze zachowanie (np. E124, popularna czerwień koszenilowa, jest jedną z przyczyn nadpobudliwości). Wszystkie dodatki do żywności zostały skatalogowane przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i określono dla nich współczynnik ADI, czyli akceptowalną dzienną dawkę. A jeśli coś musi być dawkowane niczym leki, rodzi się pytanie o bezpieczeństwo stosowania takiej substancji17.

Bakterie jelitowe były w ostatnich latach przedmiotem wielu badań naukowych w kontekście ich wpływu na nasze zdrowie. Okazuje się, że zaburzenia w populacji bakterii zasiedlających jelita mogą wywoływać choroby nie tylko w obrębie przewodu pokarmowego. Syndrom przewlekłego zmęczenia, schorzenia autoimmunologiczne, nieprawidłowe wchłanianie witamin i mikroelementów to tylko kilka przykładów na szkodliwe oddziaływanie flory bakteryjnej.

Nadmiar patogennych szczepów w jelitach może uszkadzać nabłonek jelitowy, co powoduje przenikanie do krwi bakterii i ich metabolitów, które organizm rozpoznaje jako toksyny i wyzwala kaskadę reakcji immunologicznych, by usunąć zagrożenie

Im silniejsza jest odpowiedź organizmu na toksyny bakteryjne, tym większe jest prawdopodobieństwo przypadkowego uszkodzenia także zdrowych tkanek organizmu, a tym samym - w świetle najnowszej wiedzy - rośnie ryzyko rozwoju chorób autoimmunologicznych18.

Pasożyty to ukryty wróg, o którego istnieniu często niestety zapominamy. Pomimo wysokiego poziomu higieny w krajach rozwiniętych pasożyty jelitowe nie zniknęły, a zagrożenie jest tym większe, im bardziej je bagatelizujemy. Są one obecne w glebie, na warzywach, owocach i w mięsie. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w ciągu ostatnich 10 lat ponad 4,5 mld ludzi na całym świecie zaraziło się pasożytami, a w samej tylko Europie co trzecia osoba nosi w sobie niechcianego towarzysza. O skali zagrożenia świadczy to, że są one przyczyną aż 25% zgonów na świecie. Statystyki podają, że w Polsce zakażenie owsikami dotyczy 95% ludności, a glistami 50%. Często są to infekcje trwające całymi latami, nie ma bowiem u nas zwyczaju wykonywania okresowych badań na obecność pasożytów. Jakie szkody wyrządzają nam pasożyty? W przewodzie pokarmowym drażnią śluzówkę jelit, co prowadzi do przewlekłego stanu zapalnego. Niektóre z robaków, wczepiając się w ścianę jelita, trwale ją uszkadzają.

Pasożyty pobierają substancje odżywcze z naszego pokarmu i tym samym przyczyniają się do niedożywienia nosiciela. W dodatku ich ciała oraz produkty przemiany materii są traktowane przez organizm jak toksyny i mobilizują układ odpornościowy do działania (jeśli układ odpornościowy jest nieustannie pobudzany, atakuje niejako przez pomyłkę komórki naszego ciała, co prowadzi do rozwoju chorób autoimmunologicznych). Pasożyty jelitowe wpływają także na łaknienie, ponieważ potrzebują dużych ilości glukozy. Ich metabolity, podobnie jak toksyny bakteryjne, mogą kontrolować nasz mózg, zwiększając łaknienie na to, co słodkie, a to już pierwszy krok do otyłości, która także utrudnia zajście w ciążę. Wiele pasożytów w swoim cyklu rozrodczym wędruje po organizmie żywiciela, niszcząc tkanki i narządy. Prowadzi to do całkowitego rozregulowania metabolizmu19.

Tradycyjna medycyna chińska: 4 kroki do oczyszczenia

1. Odrobaczanie

Aby pozbyć się pasożytów, tradycyjna medycyna chińska zaleca codzienne stosowanie naturalnych preparatów odrobaczających. Nie chodzi o zażywanie leków przepisywanych przez lekarzy, które działając niezwykle silnie, zabijają od razu wszystkie pasożyty w jelicie. Po takiej kuracji ciała pasożytów ulegają rozkładowi, a do naszego organizmu uwalnia się olbrzymia ilość toksyn. Czasami intoksykacja po odrobaczeniu jest tak silna, że dochodzi do hospitalizacji. Medycyna Dalekiego Wschodu opowiada się za stopniowym usuwaniem niechcianych lokatorów za pomocą naturalnego preparatu odrobaczającego. Magdzie zalecono, aby codziennie rano przyjmowała na czczo lek sporządzony z niewielkiej ilości wody i 5-10 kropli nalewki alkoholowej z piołunu lub orzechów czarnych, zmieszanej z kilkoma zmiażdżonymi goździkami i dwoma ząbkami czosnku. Kuracja miała trwać 7 dni.

Magda dostała też zalecenie, aby po 10-dniowej przerwie powtórzyć kurację, co ma swoje uzasadnienie w medycynie zachodniej, bowiem w podobnym schemacie, uwzględniającym cykl życia pasożytów, przyjmuje się leki na odrobaczenie. Aby wspomóc leczenie, moja przyjaciółka miała też pomiędzy posiłkami zjadać przynajmniej jeden ząbek czosnku oraz garść nasion dyni1.

2. Głodówka

Głodówka, zwana także postem, to jeden z najstarszych sposobów na oczyszczenie organizmu. Ograniczając przyjmowanie pokarmu, pozwalamy organizmowi na przetworzenie i pozbycie się tego wszystkiego, co zalega w naszym ciele, także toksyn. Gdy nie jest on zaabsorbowany ciągłym trawieniem, dochodzi do jego samooczyszczania i detoksykacji.

Lekarze medycyny chińskiej twierdzą, że dzięki temu w naszym ciele zaczyna się proces samouzdrawiania. Jak głodówkę postrzega medycyna Zachodu? Podczas postu są spalane nagromadzone w wątrobie zapasy glikogenu (wielocukier zbudowany na bazie pojedynczych cząsteczek glukozy, będący niejako przechowującym ją zbiornikiem), a organizm zaczyna proces glukoneogenezy, by wytworzyć brakującą glukozę z kwasów tłuszczowych odłożonych w tkance tłuszczowej. Z tej tkanki uwalniają się przy okazji toksyny, metale ciężkie i pozostałości leków, które następnie są usuwane z organizmu. Proces ten zachodzi nie tylko w tkance podskórnej - tłuszcz, choć tego nie dostrzegamy, gromadzi się także wokół narządów wewnętrznych1.

Jak zatem pościć? Niezależnie od tego, czy wybierzemy post jedno-, kilkudniowy czy dłuższy, należy go zacząć wtedy, gdy nie jesteśmy obciążeni pracą, by możliwe było oszczędzanie energii. Dlatego najlepiej przeprowadzić głodówkę podczas ferii, wakacji lub urlopu, a na posty krótkie wykorzystać weekendy. Poszczenie powoduje obniżenie temperatury ciała. Jest to skutek dostarczania do organizmu wraz z pożywieniem niewystarczającej liczby kalorii. Dlatego lepiej zniesiemy je w lecie niż zimą. Trzy dni przed rozpoczęciem postu należy przejść na dietę lekkostrawną, by przygotować organizm do redukcji ilości pożywienia, bowiem nasze ciało nie lubi gwałtownych zmian. Podczas postu warto wyciszyć się i nie marnować energii na zbędne czynności, wyłączyć telewizor, ograniczyć kontakt z ludźmi i dobrze się wysypiać1.

3. Spożywanie soków

Już samo przejście na dietę, której podstawą są płyny, wymaga od naszych nerek wzmożonej pracy. Ten etap oczyszczania organizmu, trwający 3 dni, zakłada całkowitą rezygnację z pokarmów stałych i zastąpienie ich sokami owocowymi i warzywnymi. Co ważne, trawienie i wchłanianie zawartych w sokach składników odżywczych nie wymaga wysiłku ze strony przewodu pokarmowego. Dzięki odpowiedniemu doborowi warzyw i owoców możemy dostarczyć organizmowi skoncentrowaną dawkę witamin i minerałów, które intensywnie odżywiają i uzupełniają niedobory. Witaminy A, C i E, naturalne antyoksydanty, usuwają z organizmu wolne rodniki tlenowe, które uszkadzają komórki, przyspieszając tym samym starzenie się tkanek. Z kolei błonnik odżywia florę naszych jelit, co prowadzi do korzystnych dla nas zmian w populacji bakterii zasiedlających przewód pokarmowy.

Chorobotwórcze bakterie, których toksyny zatruwały nasz organizm, kapitulują w niesprzyjającym środowisku, jakie stwarza im fizjologiczna mikroflora. Ponadto błonnik, przyspieszając perystaltykę jelit, prowadzi do szybkiego usunięcia szkodliwej flory, złogów i niestrawionych resztek wraz z kałem, co oczyszcza jelita

W medycynie chińskiej niezwykle ceniony jest chlorofil, który ma zdolność oczyszczania organizmu z metali ciężkich. Dlatego pierwszeństwo mają soki z zielonych owoców i warzyw, będących jego źródłem1.

W terapii można wykorzystać dostępne w sklepach soki z naturalnych składników, bez dodatków i cukrów, najlepiej oznaczone jako produkty bio, czyli ekologiczne. Jeśli mamy taką możliwość, doskonałym wyjściem jest przygotowywanie soków w domu za pomocą wyciskarki, blendera i sokowirówki. Ważne, by nie pić soków z jednego rodzaju owocu lub warzywa, tylko łączyć je ze sobą w różne kombinacje, co zapewni organizmowi niezbędne składniki. Soki należy pić powoli, powinny mieć temperaturę pokojową1.

Z czego przygotować soki?

Najcenniejsze dla zdrowia są warzywa i owoce zawierające witaminy A, C i E, naturalne antyoksydanty, które stawiają czoło uszkadzającym komórki wolnym rodnikom tlenowym. Dzięki temu ulega spowolnieniu proces starzenia się organizmu. Najlepsze owoce: arbuz, grejpfrut, jabłko, gruszka, ananas, cytryna, żurawina, mango Polecane warzywa:marchew, burak, kapusta, szpinak, natka pietruszki, papryka, jarmuż, seler, czosnek, kolendra, ogórek, rzodkiewka, imbir, pomidor, pochrzyn

4. Pomoc dla wątroby

Zarówno podczas odrobaczania, jak i na początku głodówki do krwi nadal przedostają się toksyny pasożytów i bakterii, metale ciężkie, pozostałości leków i chemii dodawanej do pożywienia, czyli zanieczyszczenia pochodzące z wcześniej spożywanych pokarmów. Krew wraz z całym tym bagażem trafia do wątroby, która neutralizuje zagrożenia. Jeśli nie obciążamy jej dodatkowo przyjmowanym pokarmem, a przewód pokarmowy pozostaje praktycznie pusty, wszystkie siły może skoncentrować na oczyszczeniu organizmu z tego, co szkodliwe i zbędne1.

Możemy wspomóc wątrobę, wypijając raz dziennie łyżkę stołową oleju z oliwek z dodatkiem soku z mniszka lekarskiego, natki, cytryny i grejpfruta. Zadaniem tej mieszanki jest obkurczenie pęcherzyka żółciowego i spowodowanie wyrzutu żółci do przewodu pokarmowego

Niewłaściwa dieta i niedostateczna ilość przyjmowanych płynów prowadzą do zaburzenia pracy pęcherzyka żółciowego i zastoju żółci. Jest to pierwszy krok do kamicy żółciowej oraz wystąpienia zmian chorobowych w drogach żółciowych. A stąd już blisko do dysfunkcji wątroby1,14. W terapii sokami i stosowanej diecie warto uwzględnić pokarmy zawierające witaminy z grupy B oraz błonnik, który odżywia mikrobiotę, wytwarzającą dla nas te witaminy.

Szczególnie ważne w regeneracji i oczyszczaniu wątroby są trzy składniki: cholina (witamina B4), niezbędna do budowania fosfolipidów i wspomagająca regenerację wątroby - jej bogatym źródłem jest żółtko jaja kurzego oraz podroby; sylimaryna obecna w łupinach ostropestu plamistego - chroni wątrobę przed uszkodzeniem i ma silne właściwości antyoksydacyjne oraz przeciwzapalne, a także stabilizuje błony komórkowe hepatocytów i osłania je przed szkodliwym działaniem toksyn; cysteina, aminokwas występujący w ziarnach zbóż - poprawia metabolizm wątroby i wspomaga usuwanie z niej tłuszczu1.

Niepłodność: detoks Magdy

Moja przyjaciółka rozpoczęła oczyszczanie organizmu od odrobaczenia. Przez 7 kolejnych dni przyjmowała nalewkę, którą sama sobie przyrządzała zgodnie z zaleceniem lekarza medycyny chińskiej. Pomiędzy posiłkami jadła czosnek i pestki dyni. W tym czasie czuła się trochę słabo, miewała zawroty głowy i problemy żołądkowe, jednak specjalista wyjaśnił jej, że to spodziewany skutek obumarcia pasożytów i lekkiego zatrucia ich toksynami. Zapewnił też, że za kilka dni ciało uwolni się od zanieczyszczeń, więc Magda poczuje się lepiej. Po zakończonej kuracji przyszła pora na przygotowanie organizmu do postu. Przez trzy dni Magda stopniowo ograniczała ilość przyjmowanego pożywienia, by czwartego dnia przejść całkowicie na dietę płynną. Ponieważ wolała sama przygotowywać sobie soki, zaopatrzyłyśmy lodówkę w niezbędne warzywa i owoce.

Już pierwszego dnia detoksykacji sokami dały o sobie znać jej efekty: Magda bardzo często chodziła do toalety, śmiała się nawet, że w niej zamieszka - jej nerki pracowały na najwyższych obrotach, a w dodatku oczyszczały się jelita. Lekarz wyjaśnił nam, że tak właśnie powinno być. Moja przyjaciółka dużo odpoczywała i starała się zrelaksować, odsuwała myśli o przeprowadzanym detoksie. Po trzech dniach płynnej diety rozpoczęła oczyszczanie wątroby. Co rano przez 3 dni piła mieszankę oliwy i ziół, mającą usunąć z wątroby zalegającą żółć. Zaczęła też stopniowo wychodzić z głodówki, spożywała niewielkie lekkostrawne posiłki. Zgodnie z zaleceniem lekarza medycyny chińskiej jadła mało, ale częściej. Przez cały okres oczyszczania dbała także o odpowiednie nawodnienie organizmu.

Przyjmowanie wody ograniczyła tylko w czasie terapii sokami - piła ją wyłącznie wtedy, gdy odczuwała pragnienie. Oczywiście do jej zestawu ziół trafił ostropest, a do menu zboża i jaja, co stanowiło wsparcie dla pracy wątroby. Nadal będąc na lekkostrawnej diecie, po 10 dniach od zakończenia odrobaczania, Magda przez kolejny tydzień przyjmowała mieszankę przeciwko pasożytom, jednak tym razem nie wpłynęło to na jej samopoczucie. Mogła powoli wracać do swojej normalnej diety. Opiekujący się nią specjalista medycyny chińskiej zalecił, aby kolejną detoksykację zrobiła za dwa miesiące1.

Tradycyjna medycyna chińska i niepłodność: co przyniesie los?

Magda dowiedziała się już prawie wszystkiego o naturalnych metodach leczenia niepłodności proponowanych przez medycynę Dalekiego Wschodu. Razem przeszłyśmy wszystkie etapy, zastosowałyśmy się do wszystkich zaleceń. Specjalista tradycyjnej medycyny chińskiej wspierał Magdę na każdym etapie, cierpliwie tłumaczył i rozwiewał wątpliwości oraz wspierał ją w chwilach zwątpienia, bo i takie się zdarzały. Wraz z polepszającymi się wynikami mojej przyjaciółki rosła nadzieja na spełnienie się jej największego marzenia. Pozostawało cierpliwie czekać, aż organizm Magdy odpowie na zastosowaną kurację. Podczas kolejnych wizyt kontrolnych otrzymałyśmy kilka cennych dodatkowych rad, ale o nich opowiem w kolejnym odcinku.

Kamila Makowska-Serkis

Holistic Health
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W:
Holistic Health 6/2018
KUP wydanie ELEKTRONICZNE
Artykuł należy do raportu
Ciąża i poród. Problemy z zajściem w ciążę
Zobacz cały raport
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W
Holistic Health 6/2018
Holistic Health
Kup teraz
Wczytaj więcej
Zapisz się i odbierz wybrany magazyn gratis!
Zapisz się i odbierz prezent
Nasze magazyny