Jesteś terapeutą?

Grupa krwi ma znaczenie. Historia transfuzji krwi

Przekonanie o tym, że krew ma uzdrawiającą, życiodajną moc, jest niemal tak stare, jak medycyna. Idee wyrażone w mitach i baśniach mogły ziścić się dopiero w XX w. po odkryciach podstawowych zjawisk fizjologicznych zachodzących w ciele człowieka. Dziś w Polsce wykonuje się rocznie ok. 1,5 mln przetoczeń składników krwi.

07 październik 2016
Artykuł na: 9-16 minut przeszczepy
Zdrowe zakupy

Wyjaśnienie mechanizmu działania układu krążenia na początku XVII w. dało podwaliny pod marzenia o przetaczaniu krwi. W końcu pierwszą transfuzję u człowieka przeprowadził już 15 czerwca 1667 r. w Paryżu profesor filozofii i matematyki - Jean Baptiste Denis. Przetoczył krew wykrwawiającemu się piętnastoletniemu chłopcu. Najpierw upuścił pacjentowi ok. 100 ml krwi, a następnie podał mu 300 ml jagnięcej. Chłopiec został uratowany. Korzystny efekt transfuzji tłumaczono rozcieńczeniem zagęszczonej krwi żylnej chorego przez obcą krew

Niestety późniejsze próby dokonywane przez lekarzy w różnych krajach Europy przynosiły pacjentom śmierć. W efekcie zarzucono więc transfuzje na ponad 150 lat, choć idea ta wciąż nie dawała medykom spokoju.

Tajemnicze początki

James Blundell urodził się w Londynie w 1791 r. Już we wczesnej młodości zainteresował się medycyną i pod okiem wujka lekarza, Johna Haightona, uczył się i studiował, wybierając jako specjalizację położnictwo.

Z czasem coraz bardziej zaczęła go interesować tematyka przetaczania krwi jako metody ratującej życie w przypadku ciężkich krwotoków. Starając się ją zgłębić, przeprowadzał eksperymenty na zwierzętach. Opierał się na teoriach swojego kolegi Johna Leacocka, które głosiły, że "bezpieczniej jest przetaczać krew pomiędzy osobnikami tego samego gatunku".

Idąc tym tropem, Blundell przeprowadzał zabiegi przetaczania krwi psom. Polegały one na obfitych upustach krwi, aż do wystąpienia objawów świadczących o zagrożeniu życia zwierzęcia. Wówczas podawał do ich żył krew innego psa za pomocą urządzenia nazywanego sprycą (prymitywna forma strzykawki). Stwierdził, że krew innego psa spełnia swoją funkcję i ratuje zwierzę od śmierci. Ośmielony tym powodzeniem badawczym podawał krew psom za pomocą urządzenia transfuzyjnego własnego pomysłu.

Swoje obserwacje zawarł w artykule, który opublikował w 1818 r. Stwierdził w nim, że transfuzja jest zabiegiem łatwym, krew ludzka może być przetoczona pod warunkiem natychmiastowego użycia po upuście, a podana przez sprycę nie traci swoich właściwości.

Jak podkreślał, wszelkie doświadczenia dotyczące transfuzji będą miały wartość, jeśli udowodnią, że w stanach zagrożenia życia spowodowanego niedoborem krwi jej przetoczenie przedłuża lub ratuje życie człowieka.

Właśnie ta publikacja po raz kolejny skierowała zainteresowanie naukowców w stronę transfuzji. Wiąże się z nią również medyczna legenda. Blundell rozpoczął artykuł od pytania, czy przetaczając krew, zdołałby ocalić życie krwawiącej położnicy.

Ponieważ wspomniał o pierwszej udanej transfuzji krwi ludzkiej w celu ratowania życia, która miała miejsce w tym samym roku, obwołano go jej autorem. Tymczasem rola Blundella sprowadzała się do asystowania w przetoczeniu krwi u położnicy, które wykonał chirurg, dr Cline. Świadczy o tym zresztą fragment artykułu Blundella: "operację samą wykonał P. Cline między drugą i trzecią po południu".

Osobiście transfuzji Blundell miał dokonać dopiero w 1829 r. Podjął się tego u 10 kobiet po krwotokach porodowych. Pięć z nich udało się dzięki temu uratować.

Krótka historia transfuzji

1610 r. W literaturze przedmiotu podaje się, że historycznie pierwszym uczonym, który wyraził myśl o zastosowaniu transfuzji krwi u człowieka, był Magnus Pegelius, doktor medycyny i profesor Uniwersytetu w niemieckim Rostocku.

1615 r. Badacz Libawius docenił przydatność krwi w terapii, pisząc o transfuzji. Skonstruował on ponadto srebrną rurkę w celu wykonania tego zabiegu.

1628 r. Ogłoszenie dzieła Williama Harveya o budowie i funkcjonowaniu układu krążenia było pierwszym naprawdę przełomowym momentem w nowożytnej transfuzjologii.

1651 r. William Harvey zrealizował swoją wcześniejszą myśl i wprowadził do żył człowieka substancję z zewnątrz (za pomocą rurki i pęcherza wołowego wtłoczył wodę w żyły wisielca). W tym samym czasie w różnych krajach przeprowadzano wiele eksperymentów z wykorzystaniem zwierząt, a ich celem było praktyczne urzeczywistnienie idei transfuzji.

1654 r. Włoski lekarz Francesco Folli ogłosił dysertację na temat przetaczania krwi. Niektórzy historycy medycyny uważają, że była ona czysto teoretycznym rozważaniem, a Folli przyznał, że transfuzji sam nigdy nie przeprowadzał.

1667 r. Pierwsze przetoczenie krwi człowiekowi. 15 czerwca 1667 r. w Paryżu Jean Baptiste Denis przetoczył krew jagnięcą wykrwawiającemu się piętnastoletniemu chłopcu.

Zachęcony tym powodzeniem Denis wielokrotnie stosował transfuzję krwi - z różnym skutkiem. Chorzy przeważnie umierali z objawami wstrząsu hemolitycznego, którego przyczyn wówczas nie znano. Próby na zwierzętach doświadczalnych również dawały wyniki ujemne. Nic więc dziwnego, że wkrótce takich zabiegów zakazała organizacja lekarzy, a następnie francuski parlament. Podobnie stało się we Włoszech.

Natomiast w Niemczech praktykowano podawanie krwi zwierzęcej krwawiącym żołnierzom, jednak nieudane z reguły zabiegi ostatecznie przekonały chirurgów, że transfuzja jest niebezpieczna dla życia z powodu specyficznych różnic między ludźmi a zwierzętami. Wszystko to doprowadziło do ograniczenia, a później całkowitego zaprzestania zabiegów transfuzyjnych na terenie całej Europy, aż do XIX w.

1818 r. Pierwsze udane przetoczenie krwi ludzkiej w celu ratowania życia nastąpiło w czasie operacji położniczej. Wykrwawiającej się kobiecie podano krew jej męża. Położnica przeżyła.

1901 r. Karl Landsteiner odkrył, że ludzka krew wykazuje różne właściwości, a udane transfuzje można przeprowadzać tylko między osobami, w których żyłach płynie krew identycznej grupy.

1914 r. Dzięki zastosowaniu cytrynianu sodu, będącego do dziś podstawowym składnikiem większości roztworów konserwujących krew i jej składniki, udało się pokonać trudności związane z krzepnięciem krwi. Umożliwiło to przechowywanie krwi przed przetoczeniem i dało początek tzw. transfuzjom pośrednim, co w następstwie umożliwiło tworzenie banków krwi.

1940 r. Landsteiner i Wiener odkryli ważny dla transfuzjologii antygen występujący w krwinkach czerwonych większości ludzi, tzw. czynnik Rh.

1945 r. W Polsce dopiero w latach 1945-49 Polski Czerwony Krzyż utworzył pierwsze stacje krwiodawstwa, początkowo w Łodzi, następnie w Warszawie, Poznaniu, Katowicach, Gdańsku, Szczecinie, Krakowie i Lublinie.

1951 r. Powołano do życia Instytut Hematologii w Warszawie, który miał czuwać nad rozwojem transfuzjologii i hematologii. W 1992 r. zmienił nazwę na Instytut Hematologii i Transfuzjologii.

Taka sama, a jednak inna

Kobieta uratowana dzięki pierwszej słynnej operacji transfuzji dr. Cline'a miała wielkie szczęście. Najprawdopodobniej przypadkiem dawca krwi do transfuzji, czyli jej mąż, miał taką samą jak ona lub zerową grupę krwi.

Prawdziwie bezpieczne transfuzje zawdzięczamy dopiero Karlowi Landsteinerowi, który w 1901 r. odkrył, że ludzka krew ma różne właściwości i udane transfuzje można przeprowadzać tylko między tymi osobami, w których żyłach płynie krew identycznej grupy.

Dziś bez sprawdzenia zgodności grupowej i przeprowadzenia tzw. próby krzyżowej przetoczenie krwi jest nie do pomyślenia. W przypadku niezgodności obecne w osoczu biorcy przeciwciała gwałtownie niszczą krwinki czerwone dawcy, co prowadzi do wstrząsu, ostrej niewydolności nerek i śmierci.

Landsteiner nie potrafił dokładnie nazwać tych procesów. Jego teorię o "różnych właściwościach krwi" rozwinęli dopiero Ludwik Hirszfeld i Emil von Dungern, którzy stworzyli podstawy nauki o grupach krwi, wprowadzając ich oznaczenie symbolami A, B, AB, i 0. W 1928 r. podział ten przyjęto na całym świecie. Równocześnie prace Hirszfelda nad dziedziczeniem zróżnicowania grupowego krwi stały się pierwszym krokiem do wykluczania niepewnego ojcostwa.

Waleczne przeciwciała

Choć wprowadzony przez Hirszfelda i Dungerna podział na grupy A, B, AB i 0 funkcjonuje do dzisiaj, kwestia różnorodności ludzkiej krwi jest dużo bardziej skomplikowana.

Na krwinkach czerwonych występują dwa antygeny grup krwi, które warunkują zjawisko aglutynacji, czyli zlepiania się ze sobą poszczególnych krwinek. Do tej pory opisano już 32 ich układy, spośród których najważniejsze z punktu widzenia medycyny są układ grup głównych (AB0) i układ Rh.

O przynależności do jednej z podstawowych grup krwi (A, B, AB lub 0) decyduje obecność antygenu A lub B. I tak osoby z krwią grupy 0 nie mają antygenu na krwinkach, grupa A oznacza obecność antygenu A, grupa B - antygenu B, a AB - obu.

Bardzo rzadka jest sytuacja, w której występują oba antygeny, a mimo to dana osoba ma grupę krwi 0. Mówi się wówczas o fenomenie bombajskim, który dotyka głównie mieszkańców Indii i wyspy Reunion na Oceanie Indyjskim.

Idąc dalej, okazuje się, że w surowicy krwi znajdują się naturalne przeciwciała skierowane przeciwko antygenowi nieobecnemu w krwinkach. Przetoczenie krwi innej grupy (z antygenami, których biorca nie ma) będzie powodowało jej odrzucenie przez organizm. Dlatego osoby z grupą AB mogą przyjąć każdą krew (bo posiadają oba antygeny), a te z grupą 0 - jedynie taką samą.

Oprócz antygenów A i B duże znaczenie ma również antygen D. Jeśli występuje on we krwi, mówimy o grupie Rh-dodatniej. Analogicznie brak antygenu D oznacza Rh-ujemne.

Nawet u 85% ludzi występuje czynnik D, a jego obecność nie jest uzależniona od antygenów A i B. Przeciwciała do antygenów Rh powstają przez kontakt z obcymi krwinkami. Gdy osobie, która ma krew Rh- poda się krew dawcy Rh+, w osoczu pojawią się przeciwciała anty-Rh.

Dlatego znajomość czynnika Rh jest niezbędna przy przetaczaniu krwi czy przeszczepianiu narządów, ale także podczas planowania ciąży, ze względu na ryzyko tzw. konfliktu serologicznego. Oznacza on sytuację, w której matka dziecka ma grupę Rh-, a ojciec Rh+.

W trakcie porodu pierwszego dziecka takiej pary do krwiobiegu matki dostaje się obcy dla jej organizmu antygen D, przeciwko któremu jej organizm zaczyna wytwarzać przeciwciała. W trakcie kolejnej ciąży przedostają się one przez łożysko i zaczynają niszczyć krwinki drugiego dziecka.

Krew a dieta i zdrowie

Coraz lepsza znajomość biochemii naszej krwi skłania naukowców do analizowania jej wpływu na funkcjonowanie całego organizmu.

Amerykański lekarz James D'Adamo i jego syn Peter badali zależności między grupami krwi, doborem diety, stylem życia a skłonnościami do wielu chorób. Stosując metody laboratoryjne i kliniczne, przetestowali powszechnie dostępne produkty żywnościowe i ich reakcje z grupami krwi. Wyniki tych badań opublikowali w książce pt. "Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi".

Sprowadzają się one do założenia, że obecne w pożywieniu lektyny atakują antygeny konkretnej grupy krwi, np. lektyny zawarte w kurczakach najchętniej atakują komórki ciała ludzi z grupą krwi B, zaś lektyny zawarte w majonezie najagresywniej zachowują się w stosunku do komórek ludzi o grupie A, co powoduje tycie, rozstrój żołądka i problemy zdrowotne. Innymi słowy: stosowanie diety dopasowanej do danej grupy krwi może być kluczem do zdrowia.

Teoria ta może łączyć się z ewolucyjnym rozwojem grup krwi. Uznaje się, że pierwsi ludzie - mięsożercy - mieli grupę 0. Dopiero kiedy ludzkość zaczęła zajmować się uprawą i jedzeniem roślin, wykształciła się grupa A, a z czasem (w wyniku migracji i mutacji) - grupa B. Sugeruje to, że już od zarania dziejów nasza krew dopasowywała się do zmiennych potrzeb organizmu.

Wczytaj więcej
Zapisz się i odbierz wybrany magazyn gratis!
Zapisz się i odbierz prezent