Jesteś terapeutą?

Medycyna konwencjonalna i niekonwencjonalna: 5 wspólnych terapii

Metody leczenia trudno gojących się ran, które do tej pory uznawano za niekonwencjonalne, dziś coraz częściej stają się normami postępowania.

25 maj 2018
Artykuł na: 17-22 minuty medycyna naturalna
Zdrowe zakupy

Można powiedzieć, że medycyna zatoczyła koło. W dobie coraz mniejszej skuteczności nowoczesnych antybiotyków coraz więcej lekarzy kieruje się w stronę terapii znanych od zarania dziejów. Ludowa mądrość znajduje potwierdzenie nie tylko w historycznych przekazach czy obserwacjach, ale i w poważnych badaniach naukowych. W przypadku leczenia trudno gojących się ran i owrzodzeń kilka tradycyjnych terapii zyskało już aprobatę przedstawicieli oficjalnego nurtu. Nawet w szpitalach obok opatrunków ze srebrem i miodem coraz częściej stosuje się ozonoterapię czy przykłada do ran… larwy i pijawki.

1. Terapia srebrem

Terapia srebrem dawniej

Choć kojarzymy je zwykle z materiałem stosowanym do wyrobu biżuterii, srebro już 6 tys. lat temu wykorzystywano w celach leczniczych. W średniowieczu ceniono przede wszystkim jego bakteriobójcze właściwości, leczono nim otwarte rany, a podczas epidemii dżumy podawano dzieciom do ssania srebrne łyżeczki, by uniknąć zakażenia. W XIX w. Niemcy odkryli, że łagodny roztwór działa odkażająco w stanach zapalnych oczu, nie podrażniając przy tym śluzówki. Bogaci mieszczanie korzystali ze srebrnych zastaw, by uniknąć zachorowania. Po wielu latach powodowało to odkładanie się srebra w skórze i jej niebieskawo-szarawy kolor. Później znaczenie tego pierwiastka na jakiś czas spadło ze względu na pojawienie się antybiotyków.

Terapia srebrem dziś

We współczesnej medycynie doceniono szerokie przeciwdrobnoustrojowe właściwości srebra, używając go do zwalczania przeziębień, zapalenia gardła, oskrzeli i płuc, a także wspomagająco przy grzybicach, anginie, a przede wszystkim gojeniu ran.

Choć istnieje wiele antybakteryjnych środków wykorzystywanych w profilaktyce i leczeniu infekcji w ranach, najczęściej stosowane są właśnie opatrunki ze srebrem. W jednym z badań poddano ocenie przeciwbakteryjne właściwości 5 najpowszechniej dostępnych okładów nasączonych lub pokrytych srebrem, by sprawdzić ich wpływ na 9 najczęściej występujących patogenów ran (m.in. MRSA, S. aureus, Enterococcus faecalis, P. aeruginosa i E. coli). Okazało się, że wszystkie opatrunki mają przeciwbakteryjne właściwości głównie w stosunku do gram-ujemnych bakterii, ale działają w różnym zakresie i z odmienną szybkością1.

Badania in vitro wykazują również, że srebro destabilizuje biofilm bakteryjny (poprzez łączenie się z molekułami odpowiedzialnymi za jego integralność), zabija obecne w nim drobnoustroje i zwiększa ich podatność na antybiotyki2. Dotyczy to również szczepów bakterii występujących w przewlekłych ranach - 90% z nich wymiera w ciągu doby, a po 48 godz. stwierdza się całkowite ich zniszczenie3.

2. Terapia miodem manuka

Fot. Archiwum

Terapia miodem manuka dawniej

Już w starożytnej Mezopotamii, a później w Egipcie, przemyte mlekiem rany smarowano miodem. Wierzono również w jego rewitalizujące właściwości - ponoć nawet Kleopatra dodawała go do swoich słynnych kąpieli w mleku. W tradycyjnej medycynie i kosmetyce miód był wykorzystywany jako składnik kojących i antybakteryjnych maści, a Grecy i Rzymianie widzieli w nim źródło siły oraz długowieczności. Później stał się bazą wielu receptur wzmacniających naturalną odporność i przyspieszających leczenie infekcji. W medycynie ludowej stosowano go szczególnie w terapii stanów zapalnych błony śluzowej jamy ustnej i przyzębia, w celu skrócenia biegunki oraz zbicia gorączki u dzieci. Jeszcze w latach 60. XX w. w niektórych szpitalach wykorzystywano miód spożywczy do leczenia ran.

Terapia miodem manuka dziś

Liczne badania nad antybakteryjnymi właściwościami miodu pozwoliły ustalić, że nie wszystkie jego odmiany charakteryzują się takimi samymi właściwościami. Jego skład - a co za tym idzie i działanie - różnią się w zależności od rodzaju kwiatów, klimatu, zanieczyszczeń i zbiorów. Dlatego dziś w przypadku przewlekłych i zakażonych ran czy oparzeń stosuje się w terapii zwykle miód manuka, pozyskiwany dzięki pszczołom żywiącym się nektarem z krzewów występujących w Nowej Zelandii. Zawiera on do 830 mg/kg metyloglioksalu (MGO) - substancji o silnie przeciwbakteryjnych właściwościach, która znajduje się co prawda w innych odmianach miodu, ale w ponad 100 razy mniejszej ilości4. Ograniczenie wzrostu drobnoustrojów jest możliwe również dzięki wysokiej zawartości cukrów, niewielkiej ilości wody i niskiej kwasowości (większość mikrobów rozwija się w środowisku o neutralnym pH).

Liczne badania pokazują, że miód manuka hamuje rozwój ok. 80 różnych szczepów bakterii obecnych w ranach, w tym szczepów opornych na antybiotyki5. Pojawiają się nawet doniesienia, z których wynika, że pod względem skuteczności przeciwbakteryjnej nie ma różnic między opatrunkami ze srebrem i jodyną a tymi zawierającymi miód6.

3. Larwoterapia

Larwoterapia dawniej

Leczenie larwami znali już australijscy Aborygeni i południowoamerykańscy Majowie. Podczas wojny secesyjnej lekarze zauważyli, że niektóre gatunki much niszczą martwą tkankę, pozostawiając nienaruszone zdrowe fragmenty ciała u rannych żołnierzy. Larwy oczyszczały ich rany lepiej niż jakiekolwiek znane wówczas środki. Jednak dopiero w 2004 r. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków jako pierwsza zezwoliła na hodowanie czerwi i wprowadzenie ich do terapii stosowanej u ludzi.

Larwoterapia dziś

Obecnie nieco zmodyfikowane leczenie larwami much nazywa się również biochirurgią. Nic dziwnego - żywe, jałowe muchy plujki (Lucilla sericata), hodowane w specjalnych laboratoriach, wprowadza się do rany, by zdezynfekowały ją i niczym najbardziej precyzyjni chirurdzy usunęły martwą tkankę. Pozwala to znacznie przyspieszyć gojenie nawet opornych ran - głównie ze względu na działanie enzymów trawiennych plujek, których ruchy stymulują szybsze powstawanie ziarniny oraz proces odbudowy nabłonka. W jednym z badań po 5 tygodniach terapii konwencjonalnej niegojące się owrzodzenia stopy cukrzycowej w ponad 30% były jeszcze pokryte martwiczą tkanką, podczas gdy stan tych leczonych larwoterapią poprawił się w ciągu 14 dni, a już po 4 tygodniach zostały one całkowicie oczyszczone7.

W innym badaniu równie korzystne efekty udało się osiągnąć w oczyszczaniu przewlekłych owrzodzeń podudzi różnego pochodzenia. Już w ciągu pierwszych 4 dni stosowania biochirurgii odnotowano szybkie i selektywne oczyszczenie ran oraz poprawę utlenowania tkanek, a jedynym skutkiem ubocznym leczenia był chwilowy ból zgłaszany przez 12 z 30 pacjentów8.

Larwoterapia może pomóc również pacjentom, którym medycyna konwencjonalna proponuje jedynie amputację. Metodą tą udało się całkowicie lub częściowo oczyścić 86% ran, a spośród 8 osób zakwalifikowanych do amputacji jedynie 3 musiały poddać się tej procedurze9. Jednocześnie ponad 90% pacjentów było zadowolonych z efektów poddania się biochirurgii.

4. Hirudoterapia

Bibliografia

  1. J Medical Microbiol 2006; 55: 59-63
  2. Antimicrob Agents Chemother 2005; 49 (12): 4853-4859
  3. J Hosp Infection 2005; 60: 1-7
  4. Carbohydr Res 2009; 344 (8): 1050-1053; Mol Nutr Food Res 2008; 52: 483-489
  5. J Applied Microbiol 2002; 93: 857-863
  6. Bioscience Horizons 2011; 4 (1): 61-70
  7. Diabetes Care 2003; 26 (2): 446-451
  8. In J Dermatol 2002; 41 (10: 635-639
  9. Br J Community Nurs 2004; 9 (3): S16-S19
  10. Pak J Biol Sci 2008; 11 (13): 1650-1653
  11. FEBS Lett 1976; 64 (1): 152-155
  12. Ortopedia, Traumatologia Rehabiltacja 2001; 3 (1): 114-119; J Clin Pathol 1983; 36 (10): 1102-1104
  13. Biol Vet Med 1990; 5: 125-128; Pgysil Rev 1994; 74 (1): 139-162; Undersea and Hyperbaric Med 1995; 22 (1): 17-22

Hirudoterapia dawniej

O leczeniu pijawkami pisano już w Biblii oraz dziełach starożytnych Egipcjan, Rzymian i Greków. W średniowiecznej Europie używano ich m.in. do upuszczania krwi, w szczególności u osób chorych na nadciśnienie. Przez całe stulecie była to najpopularniejsza metoda poprawiająca funkcjonowanie układu krążenia. Na przełomie XVII i XVIII w. Francuzi wierzyli, że pijawki mogą uleczyć wszelkie schorzenia: od bólu głowy do krwotoku. W Indiach leczono nimi żylaki na nogach. W XIX w. fankami pijawek stały się kobiety, które przystawiały je do skóry, by wyglądać młodziej. W 2005 r. Amerykańska Agencja ds. Żywności uznała hirudoterapię za oficjalną metodę leczniczą.

Hirudoterapia dziś

W nowoczesnej hirudoterapii używane są pijawki lecznicze pochodzące ze sterylnych hodowli w laboratoriach. Choć istnieje ponad 650 ich rodzajów (w Polsce żyją 24), w medycynie zastosowanie znalazły jedynie 3 z gatunku Hirudo medicinalis (pijawki lecznicze: medyczna, apteczna i orientalna). Przystawia się je do zdrowej, nieuszkodzonej skóry, w pobliżu miejsca leczenia. Ugryzienie jest praktycznie bezbolesne, bo towarzyszy mu wydzielenie substancji o właściwościach znieczulających, w tym endorfiny.

Po ugryzieniu pijawka wpuszcza do organizmu człowieka wiele składników leczniczych o działaniu antybiotycznym, przeciwbólowym, przeciwzapalnym, przeciwbakteryjnym oraz regulujących ciśnienie krwi, a także aktywne enzymy lecznicze, z których najważniejsza jest hirudyna o właściwościach przeciwzakrzepowych10.

Liczne substancje wydzielane przez pijawki sprawiają, że hirudoterapia zalecana jest w różnych schorzeniach. W przypadku przewlekłych ran najważniejsze są bdeliny, które przyspieszają proces ich gojenia, m.in. poprzez hamowanie czynników zapalnych i zmniejszanie obrzęku11.

5. Ozonoterapia

Ozonoterapia dawniej

To zdecydowanie najmłodsza z prezentowanych metod leczenia przewlekłych ran i owrzodzeń - dopiero w XIX w. stwierdzono zabójcze dla drobnoustrojów tlenowych i beztlenowych działanie ozonu12. Gaz uzyskano przy okazji wynalezienia lampy ozonowej w 1857 r. Po raz pierwszy generatora ozonu użyto do oczyszczania krwi.

Później zaczęły pojawiać się kolejne doniesienia potwierdzające, że podawanie tej trzyatomowej cząsteczki tlenu (O3) drogą inną niż oddechowa jest nietoksyczne i nie ma działania kancerogennego. Choć na Zachodzie metoda ta stosowana jest już powszechnie, w Polsce - mimo imponujących wyników badań - wciąż oferuje ją niewiele ośrodków.

Ozonoterapia dziś

Ozonoterapia to nowoczesna metoda leczenia mieszaniną tlenowo-ozonową. Podczas jej rozpadu uwalniany jest bardzo aktywny tlen atomowy, który niszczy wszelkie bakterie, chorobotwórcze grzyby i wirusy (m.in. S. aureus, E. coli, P. vulgaris i Candida albicans), a jednocześnie dotlenia tkanki oraz przyspiesza i ułatwia komórkowe procesy odnowy13. Właściwości te wynikają z bardzo wysokiego potencjału redukcyjnego, niszczącego większość struktur enzymatycznych mikroorganizmów.

Leczenie tą metodą stosowane jest wspomagająco przede wszystkim w przewlekłych zakażeniach tkanek miękkich i kości, ubytkach skóry, przetokach i trudno gojących się ranach (w tym zespole stopy cukrzycowej i owrzodzeniach troficznych podudzi), niedokrwiennych stanach pourazowych oraz zakażeniach pourazowych i pooperacyjnych. Miejscowe podawanie ozonu poprawia mikrokrążenie, oczyszcza i dotlenia tkanki, co skutkuje nawet całkowitym wyleczeniem zmian chorobowych, i to w dość krótkim czasie.

Pacjentowi pobiera się najpierw wymaz z rany, by dowiedzieć się, jaki rodzaj bakterii uniemożliwia jej zagojenie się. Następnie ozon podawany jest na ranę najczęściej przez specjalny rękaw (zwykle foliowy), nakładany na zmienione chorobowo miejsce i zabezpieczony tak, by można było wdmuchiwać do niego gaz, który może mieć bezpośredni kontakt z raną, wspomagając jej odkażenie i znacznie przyspieszając gojenie.

Dlaczego rana się nie goi?

Przyczyna wydłużającego się procesu gojenia ran przewlekłych tkwi w ich specyficznej etiologii. Wpływ niektórych czynników zewnętrznych i wewnętrznych powoduje bowiem występowanie miejscowych zaburzeń w ukrwieniu, a następnie odżywieniu skóry. Narastające w czasie niedotlenienie i niedostateczne zaopatrzenie tkanek w substancje odżywcze, którym towarzyszy nagromadzenie zbędnych produktów przemian metabolicznych, prowadzi do załamania komórkowej przemiany materii i rozwoju martwicy1.

Fot. Archiwum

Oznacza ona miejscowe obumarcie komórek, tkanek lub narządów, którego przejawem jest owrzodzenie. W przypadku ran przewlekłych zaburzenia ukrwienia miejscowego mają charakter długotrwały, a przy utrzymującym się wpływie czynników przyczynowych także postępujący. Przykładem są owrzodzenia żylne goleni, które stanowią powikłanie przewlekłej niewydolności żylnej, nieleczonych żylaków kończyn dolnych lub zakrzepicy żył głębokich. Utrzymujące się nadciśnienie i nieprawidłowy odpływ krwi żylnej przyczyniają się m.in. do zaburzeń troficznych skóry, w wyniku których mogą pojawiać się owrzodzenia2.

Rany przewlekłe mogą się rozwinąć również na tle niedokrwienia w wyniku długotrwałego, ciągłego ucisku, który przyczynia się do rozwoju owrzodzeń odleżynowych. Największe nasilenie zmian w obrębie słabszej fizjologicznie wyściółki sprzyja występowaniu odleżyn w typowych miejscach, gdzie występy kostne znajdują się blisko powłok skóry i zwiększają ciśnienie ucisku (np. okolica kości krzyżowej, krętarzy i kolców biodrowych, obszar wyrostków kolczystych kręgosłupa). Rany przewlekłe, bez względu na etiologię, są trudne do opanowania, a ich gojenie często trwa od kilku do kilkunastu miesięcy. Nieleczone lub leczone niewłaściwie mogą być przyczyną miejscowego, a nawet ogólnego zakażenia organizmu.

 

Wczytaj więcej
Nasze magazyny